SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

MS, 18 sierpnia 2016

Podopieczni Stephana Antigi nie zdołali pokonać reprezentacji Stanów Zjednoczonych, przegrywając 0:3 (23:25, 22:25, 20:25). Szkoleniowiec biało-czerwonych przyznał wprost, że jest to najbardziej bolesna porażka w jego trenerskiej karierze, a zarazem zapewnił, że chce kontynuować pracę z tak zmotywowanymi zawodnikami.

Podopieczni Stephana Antigi nie zdołali pokonać reprezentacji Stanów Zjednoczonych, przegrywając 0:3 (23:25, 22:25, 20:25). Szkoleniowiec biało-czerwonych przyznał wprost, że jest to najbardziej bolesna porażka w jego trenerskiej karierze, a zarazem zapewnił, że chce kontynuować pracę z tak zmotywowanymi zawodnikami.

Amerykanie sprawili Polakom sporo problemów swoją zagrywką, o czym wprost mówił Antiga. – Zagrywka, przyjęcie - oni grali dobrze, a my popełnialiśmy sporo błędów. Nasza zagrywka nie była skuteczna. To najtrudniejszy moment w mojej trenerskiej karierze. Mieliśmy marzenie, chcieliśmy zdobyć tutaj medal, wiedzieliśmy że będzie trudno, byliśmy jednym z faworytów obok drużyn takich jak Stany Zjednoczone, czy Brazylia. Wielka szkoda, bo dużo pracowaliśmy i graliśmy tutaj bardzo dobrze. Wiemy, że to nie był nasz najlepszy mecz, a ze Stanami zawsze trudno się gra.

Szkoleniowiec Polaków pytany był o to czemu nie udało się zmienić gry Polaków w trakcie tego meczu wyjaśniał: - Ciężko zmienić styl gry jeśli nie przyjmujemy dobrze. Presja jaką Amerykanie wywierają swoją zagrywką jest naprawdę ciężka.  Amerykanie nam nie leżą, to prawda. Umiemy dobrze grać z Francją, podobnie z Rosją, a Amerykanie mają dobry blok, grają dużo pipe’a - taką mają charakterystykę i przez to trudno się z nimi gra.

Antiga otwarcie mówił, że najsłabszym elementem biało-czerwonych jest serwis. - Zagrywka to nasz najgorszy element. Ten turniej pokazuje jak ważna jest mocna i regularna zagrywka, czego nam brakuje. Potem możemy wygrać z każdym, bo atakujemy, bronimy, blokujemy, przyjmujemy i tak dalej, ale na pewno zagrywka nie jest naszą najsilniejszą stroną. Nie wiem dlaczego nie możemy poprawić tej zagrywki, a pracowaliśmy nad tym codziennie. Ta porażka jest bolesna, bo nie zdobyliśmy medalu. Możemy powiedzieć, że nie był to nasz najlepszy mecz, ale bardziej istotne jest to jak ta porażka boli, bo teraz trzeba czekać kolejne cztery lata na to żeby zdobyć medal. To bardzo trudny i wyjątkowy turniej.

Kluczowy w tym meczu był drugi set, w którym Polacy przez bardzo długi czas prowadzili.

- Ten set był pod kontrolą przez dłuższy czas. Potem przytrafił się ten błąd sędziego i Amerykanie zaczęli grać z powrotem bardzo dobrze. Drugi set był oczywiście bardzo ważny, bo jak jest po 1-1 to gra  się zupełnie inaczej – stwierdził.

Droga do Rio była dla naszej reprezentacji bardzo długa i trudna. Polacy, aby zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie grali najpierw w turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie, a następnie w Azji, gdzie wywalczyła wymarzony bilet do Rio. – Polska grała więcej meczów w ostatnim roku. Francja, Rosja zmagały się z kontuzjami zawodników, my również – mieliśmy kontuzje Nowakowskiego, Drzyzgi, Miki, Kłosa, było trudno. Mamy zawodników, którzy są w stanie grać i są bardzo dobrzy, ale nie było łatwo się tutaj dostać. Przed tym meczem oglądaliśmy końcówkę spotkania z Berlina z Niemcami, to była bardzo trudna droga – powiedział szkoleniowiec Polaków.

Pytany o atmosferę w drużynie przed tym najważniejszym olimpijskim spotkaniem zapewniał, że zawodnicy byli odpowiednio przygotowani do tego spotkania również mentalnie. – Atmosfera przed tym meczem była normalna, jak zawsze. Wszyscy byli skoncentrowani, gotowi fizycznie i taktycznie. Nie widziałem niczego specjalnego, od dawna byliśmy gotowi na trudny ćwierćfinał, bo teoretycznie byliśmy w tej słabszej grupie, więc wiedzieliśmy, że w ćwierćfinale zagramy z mocniejszą drużyną, rozmawialiśmy  o tym wiele razy, więc wszyscy byli gotowi.

Stephane Antiga wielokrotnie powtarzał, że ta porażka jest bardzo bolesna, ale jednocześnie przyznał, że chce kontynuować pracę z polską reprezentacją. - Chcę dalej pracować z tą drużyną. Jestem szczęśliwy, bo naprawdę bardzo fajnie pracować z tymi zawodnikami, sztabem i związkiem. Teraz zobaczymy co będzie dalej, bo sezon się zakończył i okaże się co zdecyduje związek, co powiedzą zawodnicy i sponsorzy. To jest i była wielka przyjemność pracować z tym zespołem w tym i poprzednich sezonach – nawet w tym sezonie, kiedy przygotowywaliśmy się podczas Ligi Światowej, kiedy nie było do końca fajnie bo przegrywaliśmy, zawodnicy rozumieli dlaczego tak się dzieje i chętnie pracowali. Jestem młodym trenerem, ale świetnie pracuje się z zawodnikami pełnymi motywacji, chętnymi do pracy i walki. Ta grupa jest fantastyczna. Za rok mistrzostwa Europy to będzie wielka impreza w Polsce. Ten moment będzie bardzo ważny, bo znowu wielka presja, ale i euforia w kraju. Nie myślałam o tym co dalej bo mieliśmy cel – igrzyska olimpijskie, nie wdawaliśmy się w dyskusję tylko skupialiśmy się na swojej pracy.

Pytany o to, czy nie żałuje, że do Rio nie zabrał Marcina Możdżonka odpowiedział: - Nie zmieniłbym swojej decyzji. Uważam, że Piotrek był najlepszy na tej pozycji, pracował inaczej, wracał do swojej dyspozycji, szkoda że skręcił kostkę, ale zagrywał dobrze, pracował w ataku. Potem Kłos i Bieniek też grali bardzo dobrze. Nie żałuje decyzji, ta grupa zawodników jest fantastyczna, jest jednością. W tej drużynie jest potencjał i podobało mi się jak graliśmy, walczyliśmy. Atmosfera jest bardzo dobra. Brakuje nam trochę w zagrywce i w ataku, ale mieliśmy wszystko, co potrzebne żeby wygrać.