SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

FG, 19 kwietnia 2015

Rozmowa z Waldemarem Saganem, Członkiem Zarządu i Przewodniczącym Wydziału ds. Młodzieży PZPS, po półfinałowych meczach Mistrzostw Polski Juniorek w Wieliczce.

MPJ: Waldemar Sagan: „Nie chcemy dysproporcji”

Rozmowa z Waldemarem Saganem, Członkiem Zarządu i Przewodniczącym Wydziału ds. Młodzieży PZPS, po półfinałowych meczach Mistrzostw Polski Juniorek w Wieliczce.

Pana pierwsze wrażenia z turnieju – poza wynikiem Pałacu Bydgoszcz.

Waldemar Sagan: - Obserwując mecze półfinałowe trzeba powiedzieć, że poziom jest wysoki, a zespoły dobrze przygotowane. Bardzo cieszę się, że na osiem zespołów jest tu aż sześć z klubów grających w ekstraklasie. To się dotąd nie zdarzało i sądzę, że jest wynikiem powołania od tego roku Młodej Ligi Kobiet. Wszystkie te kluby ekstraligowe zainteresowały się bardziej szkoleniem młodzieży, stworzyły zespoły, może nawet dobrały zawodniczki. Uważam, ze to zmiana na lepsze.

Może jeszcze dwa słowa na temat poziomu sportowego.

-  Co do poziomu rozgrywek – świetną pracę wykonują trenerzy. Pamiętajmy, że aby dotrzeć to tej najlepszej ósemki trzeba przejść trzy etapy: wygrać w województwie – z każdego wychodzą trzy zespoły. Z tych 48 zespołów jest tu osiem, wyłonionych przez ćwierćfinały i półfinały. Trzeba naprawdę być dobrym nie tylko w jednym turnieju. Widać też, że trenerzy korzystają z nowoczesnych pomocy dydaktycznych i nikogo to nie dziwi. My też, jako Związek zadbaliśmy, żeby na każdym turnieju finałowym było wsparcie statystyczne. To jest krok naprzód, ku nowoczesnemu prowadzeniu zespołu.

Po raz trzeci finał mistrzostw jest rozgrywany w nowej formule.

- W tej kadencji postawiliśmy na taką profesjonalną formułę i po raz trzeci mamy potwierdzenie, że sposób wyłaniania organizatora turnieju w drodze konkursu sprawdza się. W tym roku mieliśmy aż siedemnaście aplikacji i w wydziale, a następnie prezydium i zarządzie wybieraliśmy te najlepsze. We wcześniejszej formule organizatorem był zawsze ktoś z klubów wyłonionych w turniejach półfinałowych, miał zatem tylko dwa tygodnie na przygotowanie, a to zdecydowanie za mało czasu na poszukanie sponsorów, zabudżetowanie środków z samorządu, być może nawet znalezienie hali i hoteli.

Dzięki obecnej formule wszystko jest  zorganizowane na wysokim poziomie. Jest podium, ceremonia otwarcia i zakończenia, medale, nagrody dla MVP w każdym meczu. Wyniki można śledzić na bieżąco w intrenecie na VIS Polska, są też transmisje na żywo. PZPS daje wsparcie finansowe klubom, które tu przyjeżdżają, a za miejsca 1 – 3 są nagrody finansowe. Nie chcemy dysproporcji między tym, co się dzieje w seniorskiej siatkówce a młodzieżą. Chcemy, żeby obowiązywał pewien  standard. To też jest zdobycz tych konkursów.

Jak z zainteresowaniem meczami w miejscach, gdzie w turnieju nie bierze udziału gospodarz?

- Siatkówka jest ciekawą i piękną dyscypliną i widzowie na nią przyjdą. Myślę, że w mniejszych ośrodkach nawet bardziej niż w dużym mieście. Wszędzie tam, gdzie organizowaliśmy finały frekwencja kibiców dopisywała.

Ważne jest, żeby młodzież biorąca udział w finałowych turniejach, oprócz gry, mogła też skorzystać z dodatkowych atrakcji. Tu na przykład wszystkie zespoły miały możliwość zwiedzenia kopalni soli w Wieliczce. Nie możemy zapominać o wychowawczej funkcji sportu. Po drugie, dzięki konkursom, chcemy zapewnić warunki organizacyjne w określonym standardzie. Organizatorzy są, władze samorządowe są zainteresowane i, co ważne – mecze odbywają się przy udziale publiczności – to też jest promocja siatkówki w lokalnym środowisku. Tu na przykład nie ma drużyny ligowej, choć są zespoły młodzieżowe i siatkarskie tradycje, i może dzięki takiemu turniejowi władze klubu i samorządowe postawią na ten sport, bo jest po prostu piękny.

  • 2
  • 0
  • 39
  • 0
  • 0