SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Autor/Źródło: Sebastian Solecki /fot. Piotr Sumara, 29 maja 2017

Aleksandra Krzos: Jest we mnie bardzo dużo złości

Reprezentacja Polski musiała uznać wyższość drużyny Serbii przegrywając 0:3. Podopieczne Jacka Nawrockiego zakończyły turniej na trzecim miejscu. – Na chwilę obecną po prostu nie mogłyśmy dać więcej – przyznała po meczu libero reprezentacji, Aleksandra Krzos.

pzps.pl: Porażka 0:3, zdecydowana dominacja rywalek w każdym secie i brak awansu na mistrzostwa świata. Niewątpliwie nie tak miał wyglądać ten niedzielny wieczór.

Aleksandra Krzos: Ciężko cokolwiek powiedzieć o tym meczu. Wydaje mi się, że na obecną chwilę po prostu nie mogłyśmy dać więcej. Serbia to bardzo mocny i poukładany zespół. Prezentuje on świetny poziom w każdym elemencie. Starałyśmy się na tyle na ile mogłyśmy, ale to za mało, żeby myśleć o walce. Rywalki były dzisiaj zdecydowanie lepsze.

Turniej kwalifikacyjny za nami, wynik na pewno nie może być satysfakcjonujący. Czy teraz na gorąco są już jednak jakieś wnioski przed dalszą częścią sezonu kadry?

Każdy powinien indywidualnie wyciągnąć wnioski z tego turnieju, przeanalizować sobie to na spokojnie. Odcinając się od emocji spojrzeć na to jak przebiegała gra i szukać lekcji na przyszłość. Teraz mamy krótką przerwę, żeby się zresetować, odpocząć i przystąpić do dalszej walki. Jest przed nami jeszcze trochę tej gry, więc nie można tutaj popadać w depresje. Trzeba wyciągnąć to co najlepsze dla nas, grać dalej i walczyć w kolejnych meczach.

Na zakończenie chciałbym zapytać o to jakie emocje towarzyszą wam teraz. Sportowa złość, smutek czy może bardziej rozczarowanie?

Ciężko odpowiedzieć mi za pozostałe koleżanki bo jeszcze nie miałyśmy okazji porozmawiać. We mnie jest bardzo dużo złości, szczególnie na siebie. Jest również rozczarowanie i smutek. Wszystkie te negatywne emocje są teraz obecne we mnie. Teraz jest ten czas, żeby oczyścić głowę, odciąć się od tych myśli. Musimy przygotować się na to co nas czeka dalej, a nie rozpamiętywać to co już za nami.

Autor/Źródło: Sebastian Solecki /fot. Piotr Sumara