SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Anna Daniluk, 10 listopada 2019

Oczko w głowie Siatkarskich Ośrodków Szkolnych

W tym roku szkoły średnie zetknęły się z tzw. „podwójnym rocznikiem” - Ta sytuacja może być problematyczna dla placówek ze względu na organizację zajęć. Z punktu widzenia sportowego nie ma aż takiego znaczenia, bo my kategoryzujemy uczniów według roczników. Nas dosięga inny problem… - mówi Zbigniew Krzyżanowski, Szef Wyszkolenia Programu Siatkarski Ośrodków Szkolnych.

Siatkarskie Ośrodki Szkolne to program Polskiego Związku Piłki Siatkowej dedykowany czterem typom szkół: szkołom mistrzostwa sportowego, szkołom z klasami mistrzostwa sportowego, szkołom sportowym i szkołom z klasami sportowymi - Nasz program z założenia skierowany jest do klas, które realizują określoną liczbę godzin wychowania fizycznego. W przypadku szkół podstawowych są to cztery godziny programowe i sześć godzin dodatkowych, natomiast w liceum mówimy o trzech godzinach wpisanych w program i siedmiu lekcjach ponadprogramowych – wyjaśnia Zbigniew Krzyżanowski, Szef Wyszkolenia Programu SOS – Naszym celem jest indywidualna praca z uczniami, ponieważ wiemy, że w trakcie lekcji szkolnych nie jest to możliwe i nauczyciele koncentrują się na całej grupie. Dodatkowo dzięki takiemu rozwiązaniu wychodzimy naprzeciw uczniom z innych szkół, nieobjętych programem, którzy jako „skauci” dołączają na nasze zajęcia – dodaje.

Poza wymaganą liczbą zajęć wychowania fizycznego placówka objęta programem SOS musi także współpracować z klubem patronackim, który pozwoli uczniom sprawdzić zdobytą wiedzę w praktyce. Siatkarski klub ma być gwarantem zweryfikowania umiejętności w rozgrywkach ligowych, a więc sam musi być ich uczestnikiem -  Po stronie szkoły leży szkolenie, po stronie klubu zaś rywalizacja i zapewnienie rozgrywek – uzupełnia Zbigniew Krzyżanowski.

Mocnym punktem Siatkarskich Ośrodków Szkolnych jest wykwalifikowana kadra pedagogiczna. Każdy z nauczycieli-trenerów musi posiadać stopień trenera lub specjalizację trenerską, a także być zatrudniony przez współpracujący ze szkołą klub. W ten sposób pracuje ze swoimi zawodnikami lub zawodniczkami nie tylko w szkole, ale także w przedsionku profesjonalnej siatkówki – młodzieżowych drużynach - Unikamy dzięki temu sytuacji, w której trener nie jest zainteresowany swoimi podopiecznymi poza godzinami pracy w szkole, a więc w trakcie rozgrywek klubowych – wyjaśnia nasz rozmówca.

Okazuje się jednak, że nawet najlepiej przemyślany projekt musi wyjść naprzeciw nieoczekiwanym niedogodnościom. Tymi jest z pewnością problem „podwójnego rocznika”, związany z likwidacją gimnazjów w Polsce - Ta sytuacja może być problematyczna dla placówek ze względu na organizację zajęć. O tym jednak na pewno więcej wiedzą nauczyciele i dyrektorzy szkół. Z punktu widzenia sportowego ta zmiana nie ma aż takiego znaczenia, bo my kategoryzujemy uczniów według roczników i już niejednokrotnie łączyliśmy w ramach zajęć dwie klasy. Nas dosięga inny problem…- przyznaje Zbigniew Krzyżanowski – Program SOS z założenia dedykowany był przede wszystkim szkołom gimnazjalnym, bo ta młodzież była najbardziej elastycznym tworzywem do pracy. Nawet jeśli do pierwszej klasy gimnazjum trafiały dzieci niespecjalnie usportowione, to w wieku 13 lat te braki szybko dało się nadrobić. Teraz dzieci trafiają do nas niejako dwa lata później – przyznaje szef wyszkolenia SOS. Powód takiej sytuacji jest jasny – mało który rodzic decyduje się na przenoszenie dziecka do innej szkoły w trakcie danego cyklu dydaktycznego, tłumacząc to przyzwyczajeniem ucznia do stylu nauki w danej placówce i zawiązanymi tam przyjaźniami. W konsekwencji naturalny transfer młodzieży po sześciu latach nauki w szkole podstawowej teraz wydłużył się o kolejne dwa lata. W niektórych przypadkach na nadrobienie sportowych zaległości może być za późno - Ten problem będzie pokutował jeszcze wiele lat, do czasu, w którym podstawówki wypracują sobie taką renomę, że rodzice będą traktować je w pewnym sensie jak szkoły sportowe pierwszego wyboru i będą zdecydowani na to, że ich dziecko od najmłodszych lat poświęci się siatkówce.

Jak sobie więc z tym radzić?

- Naszym oczkiem w głowie naturalnie stały się teraz szkoły podstawowe. Zyskaliśmy pełne wejście do podstawówek i możemy myśleć o profesjonalnym rozwoju siatkówki już nawet od pierwszej klasy. Chcemy przeznaczać większą część naszych finansów na te placówki, stworzyć jak najlepszy system naborów dzieci do klas, tak aby nasza praca była jeszcze efektywniejsza. Wierzymy, że dzięki temu uda nam się wychwytywać zdolną młodzież na jak najwcześniejszym etapie, szkolić ją profesjonalnie od samego początku i w przyszłości cieszyć się z jej sukcesów.

  • 3
  • 0
  • 23
  • 1
  • 0