SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

28 czerwca 2018

Emocje w meczu Fijałka i Bryla! Szarpany set, wygrane spotkanie

Najwięcej emocji dostarczyło spotkanie pary Fijałek/Bryl z meksykańskim duetem Virgen/Ontiveros. Pierwszy set zakończył się walką na przewagi, w drugim Polacy odrobili kilkupunktową stratę i doprowadzili do zwycięskiego dla siebie tie-breaka. W drugim trzysetowym spotkaniu tego dnia nie mieli już tyle szczęścia.

– Za nami dobre rozpoczęcie turnieju. Najbardziej cieszy, że po takim szarpanym pierwszym secie, kiedy przez cały czas kontrolowaliśmy sytuację, a w końcówce przytrafiły nam się jakieś głupoty, potrafiliśmy wygrać. Bardzo chcieliśmy pokazać, że jesteśmy w dobrej formie. Dobrze przepracowaliśmy ostatnie dwa tygodnie i dobrze nam się grało w poprzednich turniejach. Tutaj może doszedł stres związany z występem u siebie. Chociaż nie powinien się on pojawić. Powinniśmy grać spokojnie tak jak od połowy drugiego seta i byłoby wesoło i przyjemnie – podkreśla Grzegorz Fijałek.

W drugim secie on i Bryl przegrywali 14:10, ale zdołali odrobić stratę i wywalczyć zwycięstwo w tie-breaku. – Wiara w to, że się uda była kluczem do tego zwycięstwa. Na początku było dużo stresu, ale jakoś udało się to przełamać i zaczęliśmy lepiej współpracować. Ten pierwszy set też był do wygrania, ale popełniliśmy trochę głupich błędów i wypadło to na korzyść Meksykanów, ale potem wróciła dobra gra i skończyło się zwycięstwem dla nas. Było dużo emocji zarówno dla nas, jak i dla kibiców, może dzięki temu jeszcze więcej osób przyjdzie na kolejne mecze i będzie nas dopingowało, bo wiadomo zawsze u siebie, w Polsce, gra się najlepiej – mówi Michał Bryl.

– Musieliśmy wyeliminować swoje błędy, bo rywale nie grali niczego niespodziewanego. To bardziej my zaskoczyliśmy samych siebie złym przyjęciem, a później chaotycznym rozegraniem. Trzeba było uspokoić naszą grę – mówi Fijałek. Dla nich podobnie jak dla pozostałych duetów, sezon wkracza w decydującą fazę. – Zmęczenie się pojawia, bo druga część sezonu przed mistrzostwami Europy to najważniejszy dla nas okres. Gramy turnieje tydzień po tygodniu, ale fajnie że przy własnej publiczności potrafimy się odbudować. Zresztą jesteśmy takim zespołem, który powoli się rozkręca, więc liczę, że tym razem pokażemy na co nas stać – dodaje Fijałek.

Po zwycięstwie w pierwszym meczu Fijałek i Bryl mieli szansę na bezpośredni awans od drugiej rundy World Tour Warsaw 2018. W drugim meczu trafii jednak na silnych Brazylijczyków - Vitoa Felipa i Evandro Goncalvesa i przegrali w tie-breaku.

– Brazylijczycy to przeciwnik z najwyższej półki i przeciwko nim trzeba zagrać bardzo dobrze, ale niestety złapaliśmy przestój w drugim secie i rywale nabrali pewności siebie. W pierwszym secie sporo blokowaliśmy i broniliśmy, do tego dołożyliśmy dobrą zagrywkę. Brazylijczycy są tacy, że trzeba z nimi grać punkt za punkt. W tie-breaku wyszliśmy na boisko maksymalnie zmobilizowani i pewni siebie, ale jedna zagrywka wpadła w środek boiska i od tego momentu się posypało. W piątek walczymy dalej, bo po to tutaj jesteśmy. Kibice dopisują i oby pogoda była, a będzie też zabawa na trybunach – mówi Fijałek. W piątek zagrają w pierwszej rundzie o pozostanie w turnieju.

Wyniki – turniej główny mężczyzn

Grupa C:
Grzegorz Fijałek/Michał Bryl – Lombardo Ontiveros, Juan Virgen (Meksyk) 2:1 (20:22, 21:17, 15:10); Grzegorz Fijałek, Michał Bryl – Vitor Felipe, Evandro Goncalves (Brazylia) 2:1 (18:21, 21:16, 15:12).

 

 

  • 2
  • 6
  • 50
  • 0
  • 1