SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Eugeniusz Andrejuk, 18 maja 2020

#CzasyChwały: Spełniły się marzenia o wielkim graniu na plaży

- Pierwsze mistrzostwa Polski w 1994, powołanie przy PZPS Komisji Siatkówki Plażowej w 1998 roku, debiut Starych Jabłonek w turniejach World Touru oraz czempionat globu w tej miejscowości i udział polskich par w igrzyskach olimpijskich -  to kamienie milowe rozwoju siatkówki plażowej w naszym kraju. Początki jak zwykle były trudne, ale po 26 latach efekty przerosły marzenia polskich pionierów tej dyscypliny sportu.

Według badań amerykańskich siatkówka plażowa i kolarstwo górskie były najprężniej rozwijającymi się na świecie sportami w latach dziewięćdziesiątych. Kalifornia była zresztą kolebką volleyaballa w plażowym wydaniu. Nad Wisłą może tak dobrze nie było w tym okresie, ale mocne przyśpieszenie nastąpiło w pierwszych latach 21. wieku.  Zaczęły się realizować "polskie marzenia o wielkim graniu na plaży".

Utalentowanych i dobrych zawodników, którzy przewinęli się przez krajowe boiska na plaży, nie brakowało. Do tego grona można zaliczyć Daniela Plińskiego, Michała Kubiaka, Marcina Wikę, Dominika Witczaka czy Zbigniewa Bartmana. Ten ostatni w kategoriach młodzieżowych odnosił sukcesy w obu odmianach siatkówki. W końcu trzeba było na coś postawić. Wysokość kontraktów w siatkówce halowej ułatwiała podjęcie decyzji. Takich samych wyborów dokonali pozostali wymienieni.

Szkoleniem zajmowali się znani polscy trenerzy z Aleksandrem Gedigą, Andrzejem Warychem czy Dariuszem Luksem. Jak się pracowało w tamtych pionierskich czasach? - Nie było przede wszystkim pieniędzy. Lata dziewięćdziesiąte pod tym względem przypominały pospolite ruszenie - wspomina ówczesny szef wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej, Andrzej Warych. - Byliśmy kiedyś na zgrupowaniu w Zakopanem. Na podłodze położyliśmy materace. Miękkie podłoże miało imitować piasek. O zagranicznych zgrupowaniach mogliśmy sobie pomarzyć. W ostatnich latach sezon zaczyna od treningów w Brazylii czy na Teneryfie - dodaje Andrzej Warych, który prowadził Grzegorza Fijałka i Mariusza Prudla w igrzyskach w Londynie, w historycznym debiucie polskiej pary w turnieju olimpijskim..
 
W MP w 1994 roku charakterystyczne było też to, że poza Januszem Bułkowskim wszyscy siatkarze jacy uczestniczyli w tych mistrzostwach grali w... butach. Byli to jednak głównie gracze ligowych klubów polskiej ekstraklasy, bo żadnych specjalistów od gry na piasku wtedy przecież nie było. Na pewno "mocnego kopa" dyscyplina dostała w świecie, gdy Międzynarodowy Komitet Olimpijski włączył siatkówkę plażową do programu igrzysk. Od 1996 roku walczono już o medale.

W Polsce mocny przełom nastąpił w drugiej połowie pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. W Łodzi otwarta została hala do całorocznego treningu. Na otwarcie ówczesny prezes PZPS Mirosław Przedpełski zagrał w parze z Januszem Bułkowskim. Powstała Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Ministerstwo Sportu bardzo przychylnym okiem patrzyło i patrzy na osiągane przez reprezentantów Polski wyniki i wspiera działania związku.

Ogromne znaczenie dla rozwoju dyscypliny w Polsce miała organizacja wielkich turniejów. W 2002 roku pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie rozegrany został turniej pokazowy. Obecny był Karch Kiraly. Amerykanin zdobył złote medale olimpijskie w hali i na plaży. W 2005 roku w Starych Jabłonkach rozegrany został pierwszy turniej World Touru, który na długo zagościł w międzynarodowym kalendarzu, a w 2013 roku mała miejscowość koło Olsztyna była gospodarzem mistrzostw świata. Polscy kibice mogli regularnie oglądać w kraju najlepszych w świecie.

W 2006 roku do Warszawy przyjechały czołowe zawodniczki świata. Do grona organizatorów World Touru dołączyły Mysłowice oraz Olsztyn. W ostatnich latach stolica powróciła do tego prestiżowego cyklu, a najlepsze pary grały na terenie Monta Beach Volley Club, gdzie w 2018 roku na najwyższym stopniu podium stanęli Piotr Kantor i Bartosz Łosiak.

- Kiedyś jak udało się wyjechać na zagraniczny turniej, to nie mieliśmy z kim rozegrać sparingów - wspomina Andrzej Warych. - Polskie pary nie były atrakcyjne dla duetów z Niemiec, Szwajcarii czy Czech. Teraz zawodniczki i zawodnicy z tych krajów i innych  chcą do nas przyjeżdżać. Wiedzą, że są tutaj dobre warunki i silni przeciwnicy.

W igrzyskach w Londynie zagrali Fijałek z Prudlem. W 2010 roku odnieśli oni historyczny sukces, zdobywając w światowym turnieju pierwszy medal dla Polski, stając na najniższym stopniu podium. W 2016 roku w igrzyskach w Rio de Janeiro mieliśmy już trzy polskie duety. Do wymienionych wyżej dołączyli Piotr Kantor z Bartoszem Łosiakiem. Na słynnej plaży Copacabana olimpijski debiut miał nasz duet kobiecy, a prawo startu wywalczyły Kinga Kołosińska i Monika Brzostek.

Za sukcesami sportowymi szły inwestycja w infrastrukturę. W 2017 roku oddano do użytku na terenach COS-OPO w Spale piękną halę do siatkówki plażowej.

Z powodu pandemii koronawirusa igrzyska Tokio 2020 zostały przełożone na przyszły rok. Praktycznie pewny udział mają w nich Grzegorz Fijałek i Michał Bryl. To nowa para, która powstała po rozpadzie duetu Fijałek-Prudel. Szanse na zakwalifikowanie mają Kantor-Łosiak oraz Kinga Wojtasik-Katarzyna Kociołek, które grają ze sobą od niedawna i w 2019 roku zdobyły w Moskwie wicemistrzostwo Europy.

Przez najbliższe tygodnie, w każdy poniedziałek, środę i piątek na naszej stronie internetowej będą ukazywać się teksty cyklu #CzasyChwały, tym razem poświęcone sukcesom w siatkówce plażowej. Z uwagą przyjrzymy się poszczególnym polskim parom, które wielokrotnie dostarczały nam medalowych radości! Bądźcie czujni! 

  • 12
  • 0
  • 51
  • 0
  • 0