SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

JU, 10 marca 2014

Anna Werblińska w Ostrowcu Świętokrzyskim sięgnęła po trzeci w karierze Puchar Polski. Po raz drugi w historii została także MVP turnieju finałowego. Mecz finałowy zagrała przeciw klubowi, w których barwach występował w poprzednim sezonie. Najlepsza zawodniczka turnieju nie miała sentymentu wobec klubu z Muszyny. Chemik Police rozbił Polski Cukier Muszyniankę Fakro Muszyna 3:0.

Anna Werblińska w Ostrowcu Świętokrzyskim sięgnęła po trzeci w karierze Puchar Polski. Po raz drugi w historii została także MVP turnieju finałowego. Mecz finałowy zagrała przeciw klubowi, w których barwach występował w poprzednim sezonie. Najlepsza zawodniczka turnieju nie miała sentymentu wobec klubu z Muszyny. Chemik Police rozbił Polski Cukier Muszyniankę Fakro Muszyna 3:0.

pzps.pl: Zagrała Pani przeciw byłemu klubowi a dla nowego wywalczyła Pani pierwsze trofeum w tym sezonie. To chyba podwójna satysfakcja?

Cieszę się bardzo, że przede wszystkim wystąpiłyśmy w turnieju finałowym. W Ostrowcu Świętokrzyskim zagrałyśmy dwa dobre mecze i możemy się cieszyć ze zwycięstwa. Chcę podziękować dziewczynom z mojej drużyny, i to wszystkim z Dominiką i Anią, które były poza bandą. Jednak mobilizacja w szatni i serca, które moje koleżanki włożyły w mecze pucharu zaowocowały sukcesem. Jestem przekonana, że jeśli taka atmosfera będzie w drużynie, to łatwiej będzie o kolejne zwycięstwa.

pzps.pl: Puchar Polski to pierwsze trofeum, ale nie ukrywajmy – władze klubu oczekują występu w ścisłym finale mistrzostw Polski.

Nie tylko gry w ścisłym finale, ale przede wszystkim chcemy mistrzostwa kraju. Nie jesteśmy skończenie doskonałe. Zdarzają się nam jeszcze słabsze momenty, ale to normalne. Wiem jednak, że jesteśmy dobrze rozumiejącą się grupą i to powinno zaprocentować w najważniejszej części sezonu.

pzps.pl: W pierwszym meczu turnieju finałowego ENEA Cup z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała zarówno Pani, jak i koleżanki z zespołu miałyście kłopoty z ustabilizowaniem gry. W niedzielnym finale z Polskim Cukrem Fakro Muszynianką Muszyna nie było wątpliwości, kto dyktuje warunki w potyczce o Puchar Polski.

To nie wszystko na co nie stać. Przed turniejem w Ostrowcu Świętokrzyskim miałam kłopoty zdrowotne, nie trenowałam dwa dni, więc trudno mi było wejść na najwyższe obroty. Nie jesteśmy robotami. Muszą się przydarzyć przestoje. Jednak świadomość stawki i determinacja całej drużyny sprawiły, że przełamałyśmy się i pokazałyśmy w finale, że potrafimy odbudować się w najwłaściwszym momencie. Może nie jestem z siebie do końca zadowolona, ale też nie mam powodu do smutku. Jestem bowiem zadowolona a nawet dumna ze swoich dziewczyn.

pzps.pl: Chemik Police to klub budowany by sięgać po najwyższe laury. Wydaje się, że to założenie jest konsekwentnie realizowane. W tym sezonie poniosłyście tylko dwie porażki.

Naprawdę nie jesteśmy maszynami. Klub z Piły pokazał, że można z nami grać, można nas pokonać. Wiadomo, jesteśmy kobietami i zdarzają się nam słabsze chwile. Nie mamy monopolu na wygrywanie. Jednak doświadczenie poszczególnych zawodniczek sprawia, że mamy potencjał by odnosić sukcesy. Oczekuje się od nas, że musimy wygrywać. My jednak chcemy wygrywać.

pzps.pl: Reprezentacja Polski nie awansowała do mistrzostw świata, ale zawodniczka tej klasy, na tak kluczowej pozycji jak przyjęcie wydaje się być kadrze narodowej niezbędna.

Nigdy nie było tak, że nie chciałam grać w reprezentacji. Tylko zdrowie nie pozwalało zawsze być gotową na intensywny sezon reprezentacyjny. Naprawdę w kadrze jest sporo grania i trzeba być w dobrej dyspozycji by takiemu wyzwaniu podołać. Cały czas mam kłopoty z kolanem. Nawet tu w Ostrowcu Świętokrzyskim nie było z nim do końca ok. Po sezonie czekają mnie gruntowne badania. Jeśli wypadną pozytywnie, to pomogę kadrze. Jeśli okaże się, że nie, to nie ma innego wyjścia… wyląduję na stole… operacyjnym.

  • 1
  • 0
  • 22
  • 0
  • 0