Oficjalny Partner Serwisu

SPONSORZY GŁÓWNI

plusliga.pl/ fot. Piotr Sumara, 14 stycznia 2017

LOTOS Trefl Gdańsk przegrał z PGE Skrą Bełchatów 0:3 (27:29, 22:25, 21:25) w półfinałowym meczu Pucharu Polski w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2017. MVP spotkania został wybrany Robert Milczarek. Gdańszczanie dość niespodziewanie w ćwierćfinale pokonali Asseco Resovię Rzeszów. Natomiast bełchatowianie zameldowali się w Final Four po ciężkim boju z Espadonem Szczecin. Bełchatowianie w niedzielnym finale zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Będzie to zatem powtórka finału sprzed roku.

LOTOS Trefl Gdańsk przegrał z PGE Skrą Bełchatów 0:3 (27:29, 22:25, 21:25) w półfinałowym meczu Pucharu Polski w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2017. MVP spotkania został wybrany Robert Milczarek. Gdańszczanie dość niespodziewanie w ćwierćfinale pokonali Asseco Resovię Rzeszów. Natomiast bełchatowianie zameldowali się w Final Four po ciężkim boju z Espadonem Szczecin. Bełchatowianie w niedzielnym finale zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Będzie to zatem powtórka finału sprzed roku.

PGE Skra Bełchatów to obrońca tytułu sprzed roku. We wrocławskiej hali Orbita po bardzo zaciętym spotkaniu pokonali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:2. Czy po raz kolejny sięgną po to trofeum? - Bardzo się cieszymy, że tu jesteśmy. Wiemy, że każdy z nas ma wielkie nadzieje, każdy się skupia, zobaczymy jak to wyjdzie – mówił na piątkowej konferencji prasowej Mariusz Wlazły, kapitan zespołu z Bełchatowa.

Dla przypomnienia podopieczni Andrei Anastasiego tylko raz w historii klubu zagrali w finale i… go wygrali. Miało to miejsce dwa lata temu w ERGO Arenie. Gdańszczanie w finale pokonali Asseco Resovię 3:1 (25:22, 21:25, 25:21, 25:23). – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że po raz trzeci z rzędu jesteśmy w najlepszej czwórce Pucharu Polski. To duża niespodzianka, że jesteśmy w tym towarzystwie, bo tabela ligowa raczej nie wskazywała, że nam się uda. Ale drużyna gra coraz lepiej, kłopoty zdrowotne powoli mijają, a ja mam nadzieję, że pokażemy we Wrocławiu dobrą siatkówkę. Może historia zatoczy koło, tak jak w 2015 roku, gdy w domu zdobyliśmy Puchar Polski? – powiedział na konferencji poprzedzającej turniej Dariusz Gadomski, prezes LOTOSU Trefla Gdańsk.

Gdańszczanie sobotni półfinał rozpoczęli bez dwóch podstawowych zawodników Mateusza Miki, który oglądał grę swoich kolegów z ławki rezerwowych oraz Miłosza Hebdy, którego zabrakło w meczowej dwunastce. Ich miejsce zajął Szymon Jakubiszak i Bartosz Pietruczuk. Seta zdecydowanie lepiej rozpoczęli bełchatowianie, którzy dzięki zagrywce objęli szybko prowadzenie 5:1. Krótka przerwa na żądanie trenera Anastasiego trochę uspokoiła grę LOTOSU Trefl 14:17. Wydawało się, że zespół z Trójmiasta nie odrobi już takiej straty. Nic bardziej mylnego. Grali cierpliwie w obronie i ataku, dzięki czemu udało się im doprowadzić do remisu 24:24. Ostatecznie nerwową końcówkę na swoją korzyść rozstrzygnęli bełchatowianie. Ostatni punkt z lewego skrzydła zdobył Bartosz Bednorz.

Kolejna partia miała bardzo podobny przebieg do wcześniejszego. Do drugiej części seta kilka punktów przewagi wypracowali podopieczni Philippe Blaina. Od stanu 20:20 zespoły grały niemal punk za punkt, ale ostatecznie i tę część spotkania na swoją korzyśc rozstrzygnęli zawodnicy z Bełchatowa (25:22).

Set numer trzy był wyrównany od pierwszego gwizdka sędziego. PGE Skra Bełchatów co prawda wypracowała przewagę, ale tylko trzypunktową, a nie tak jak miało to miejsce we wcześniejszych partiach pięciopunktową. Warto podkreślić, że po stronie zespołu z Gdańska dobrze spisywał się Jakubiszak i Pietruczuk 16:18.

Relacja pkt za pkt: http://pls-web.dataproject.com/MatchStatistics.aspx?mID=27150&ID=1044

Statystyki meczu: http://pls-web.dataproject.com/MatchStatistics.aspx?mID=27150&ID=1044

 

  • 0
  • 1
  • 12
  • 0
  • 0