SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Karolina Szewczyk, 15 czerwca 2011

Na siatkarskiej mapie Polski klubu młodzieżowego z taką historią i z takimi osiągnięciami nie znajdziemy. Sekcja męska klubu MKS MDK Warszawa zdobyła 27 medali mistrzostw Polski, w tym ostatni (złoty) kilka dni temu w kategorii kadeta.

Maciej Grabski, Artur Szalpuk, Alexander Okraska, Konrad Buczek, Seweryn Wroński, Szymon Ściślak, Cezary Sapiński, Mateusz Pietrzak, Sebastian Kowalczyk, Radosław Jejer, Dariusz Staniszewski, Tomasz Skłodowski oraz trenerzy Roman Hołopiak i Wojciech Góra to złoty skład z tegorocznych mistrzostw Polski kadetów.

Sekcja piłki siatkowej chłopców w Międzyszkolnym Klubie Sportowym przy Młodzieżowym Domu Kultury swoją działalność rozpoczęła w 1960 roku. Bardzo szybko stała się jedną z najlepszym sekcji w kraju. Przez wiele lat zajmowała czołowe miejsce w prowadzonym przez PZPS ogólnopolskim rankingu klubów siatkarskich. Dotychczas MDK zdobył 27 medali mistrzostw Polski, w tym 17 złotych, 6 srebrnych i 5 brązowych w kategorii juniora, kadeta i młodzika. Do chwili obecnej sekcja wychowała bardzo wielu wspaniałych osobowości siatkarskich. Do najwybitniejszych należą: Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Nalazek, Wojciech Drzyzga, Arkadiusz Wiśniewski, Grzegorz Wagner, Witold Roman, Sławomir Gerymski, Andrzej Szewiński, Paweł Zagumny i Paweł Papke.

Takich sukcesów, które w swoim dorobku posiada MDK, nie udało się osiągnąć jeszcze żadnej innej drużynie młodzieżowej ani męskiej, ani żeńskiej. Za swe liczne zasługi i wieloletni wkład w rozwój krajowej siatkówki sekcja została uznana za „Najlepszą Polską – Młodzieżową Sekcję Siatkarską” i oznaczona została srebrną, a potem złotą Honorową Odznaką Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

W 1994 roku w warszawskim klubie rozpoczął się kryzys związany z powstaniem Starostwa Powiatowego. Wymówiono kilka etatów, co wiązało się z likwidacją kilku grup szkoleniowych, później wymówiono klubowi salę, w którym działał od powstania sekcji. To wszystko doprowadziło do pogorszenia wyników klubu. Od 15 lat, kiedy w 1996 roku juniorzy prowadzeni przez trenera Górę wygrali Mistrzostwo Polski, MDK nie wywalczył medalu w tej najważniejszej imprezie aż do tego roku, kiedy to kadeci stanęli na najwyższym podium MP.  O historii klubu i ostatnim sukcesie opowiada Wojciech Góra.

Jak smakuje złoto po 15 latach?
- Po tych paru dniach odbieram wszystko na spokojnie, ale przyznam, że na sali ze trzy razy łezki się w oczach zakręciły. Przypomniałem sobie dawne czasy, kiedy medale zdobywaliśmy dość często.  Był taki okres, że medale MP zdobywaliśmy pod rząd przez 12 lat, a z tego 4 kolejne złote w juniorach. Tego nikt jeszcze nie osiągnął. Wydaję mi się, że do zawodników dotarło to po powrocie. Odbierają gratulacje każdy chce zobaczyć ich medal. Teraz się czują dowartościowani, że te wszystkie wyrzeczenia, czas poświęcony na treningi, to wszystko zaprocentowało.

Spodziewaliście się takiego sukcesu?
- Po tym jak straciliśmy salę na Konopnickiej i kilka grup szkoleniowych długo nie mogliśmy się podnieść. Skoncentrowaliśmy się na rocznikach, które udało nam się pociągnąć od postaw. Czyli na rocznika ’93, ’94, ’95. I te roczniki mamy mocne, a wśród nich kilka dużych indywidualności. Wiedzieliśmy, że mamy personalnie dobry zespół i poukładaną grę. Spodziewaliśmy się, że dojdziemy do turnieju finałowego. Po cichu liczyliśmy na medal.

W półfinale wygraliście 3:0, w finale 3:1. To były gładkie zwycięstwa.
- Tak finał i półfinał wygraliśmy gładko. Szczególnie półfinał z Piłą. Spodziewaliśmy się większego oporu. Dobrze zagraliśmy taktycznie, dobrze blokiem i wystarczyło.
W finale z Częstochową dobrze się stało, że przegraliśmy pierwszego seta. Po przegranej partii chłopaki zdali sobie sprawę, że przegrali na skutek własnej głupoty, a nie dobrej gry przeciwnika. W pozostałych trzech setach nie było wątpliwości, że wygramy.

Czy w tej grupie są wyjątkowe talenty siatkarskie?
- Myślę, że kilku z nich na pewno może grać w przyszłości dużą siatkówkę. Zacznę od MVP turnieju – Artura Szalpuka. Bardzo zdolny chłopak, który może grać na każdej pozycji. Grał już na wystawie, libero, przyjęciu i ataku. Drugim nagrodzonym człowiekiem w drużynie był Konrad Buczek. Został najlepszym rozgrywającym i zdecydowanie na tę nagrodę zasłużył. Tym bardziej, że mecz finałowy był jego 22 oficjalnym meczem, w którym grał na pozycji wystawiającego. Mamy też bardzo dobrych środkowych. Ogólnie to dobry zespół i kilku z nich na pewno dalej będzie grać w siatkówkę, jeżeli tylko pozwolą im na to sprawy pozasportowe.

MDK wraca do elity? Następne roczniki też zapowiadają się tak dobrze?
- Młodsze roczniki mogą coś osiągnąć, jeżeli będą ciężko pracować. Przede wszystkim w Warszawie mamy mocnych przeciwników: Metro i MOS. Dodatkowo oni wzmacniają się ściągając zawodników w innych klubów. Do tego dochodzi silny Radom. Bardzo ciężko jest wyjść z Mazowsza. Zwykle 2 drużyny z naszego województwa grają w turnieju finałowym. To świadczy o sile Mazowsza.

Przez sekcję przewinęło się bardzo dużo zawodników. Czy oni odwiedzają trenera i klub?
- Bardzo rzadko. Najlepsze układy towarzyskie utrzymuje z rocznikiem ’59.  To jest drużyna, którą prowadził trener Maciej Dehnel. Ten zespół do tej pory trzyma się razem. Spotykają się, organizują liczne imprezy, grają w plażówkę i jeżdżą razem na Oldboje. Z tymi ludźmi często się widuje i utrzymuje kontakt. Teraz po MP odezwało się kilku zawodników z gratulacjami. Nie miałem z nimi kontaktu przez kilka, kilkanaście lat, to bardzo cieszy, że śledzą zmagania naszego klubu i pamiętają.

  • 0
  • 0
  • 19
  • 0
  • 0