SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Anna Daniluk, fot. Adrian Sawko, 13 kwietnia 2018

Waldemar Kawka: mistrzostwa w Dębicy stały na wysokim poziomie

W niedzielę zakończył się turniej finałowy MP juniorek w Dębicy. Zmagania dziewcząt obserwował Waldemar Kawka, trener reprezentacji w tej samej kategorii wiekowej – Wiele zawodniczek potwierdziło nasze typy kadrowe – zdradził szkoleniowiec.

pzps.pl: Za nami mistrzostwa w Dębicy. Jak pan ocenia poziom sportowy całego turnieju?
Waldemar Kawka:
Myślę, że był to jeden z lepszych turniejów finałowych jeśli chodzi o poziom sportowy. Było tam wiele meczów emocjonujących i trzymających w napięciu, trochę dramaturgii, ale było też wiele dobrych siatkarsko akcji. Byliśmy świadkami wyrównanej stawki wszystkich zespołów, bo nie było ekipy, która w jakiś sposób odstawała od reszty. Należy podkreślić, że nie oglądaliśmy żadnych jednostronnych pojedynków, a mecze przegrane przez niektóre drużyny, były przegrane po walce. Było sporo spotkań naprawdę zaciętych i stojących na wysokim poziomie.

Do poziomu sportowego nie ma pan uwag, a co z poziomem organizacji czempionatu?
Proszę pani o organizacji tego turnieju mogę mówić w samych superlatywach. Bardzo podobało mi się zaangażowanie wszystkich osób, które przygotowywały turniej, bo każda z nich dobrze wiedziała co należało do jej obowiązków i sumiennie wypełniała swoje zadania. Mogę poręczyć, że Ci ludzie byli na hali od początku do końca, a we wszystkich kwestiach „technicznych” wiadomo było do kogo należy się zwrócić. Sporo dobrego można też powiedzieć o zaangażowaniu władz lokalnych, którzy poświadczyli, że w Dębicy jest dobry klimat dla sportu. Miejscowi działacze plus Wojtek Maroszek, który dbał o przebieg całego turnieju, byli gwarantami wysokiego poziomu.

Która drużyna albo jaka zawodniczka była dla pana największą niespodzianką?
Chyba trudno tutaj mówić o jakichś niespodziankach… Wydaje mi się, że jakichś wielkich zaskoczeń w Dębicy nie odnotowałem. Faworyci, którzy byli na papierze potwierdzili swoją dyspozycję, w konsekwencji czego, liczące się zespoły udowodniły, że ich aspiracje medalowe nie były bezzasadne.

Dla niektórych zaskoczeniem była słabsza dyspozycja Budowlanych Łódź SSA…
Myślę, że drużyna Budowlanych była w dość specyficznej sytuacji. Miała kilka dziewczyn po dłuższej przerwie spowodowanej urazami, a w wyniku tego była najmniej zgrana. Uważam, że sam zespół też jakoś nie był rozczarowany tym wynikiem. Może gdyby ich sytuacja kadrowa była inna, mieliby większe aspiracje, ale ja na ich miejscu nie czułbym się rozczarowany.

Rozumiem, że nie zawiódł się pan formą potencjalnych reprezentantek?
Według mnie, dziewczyny, które wcześniej były sprawdzane jako przyszłe kadrowiczki, potwierdziły, że nasze wybory względem nich były słuszne. Dziewczęta, które zagrają w reprezentacji stanowiły o obliczach swoich zespołów i to głównie dzięki ich grze, klasyfikacja końcowa miała taki układ. Myślę, że w każdej z drużyn mogliśmy znaleźć dwie, trzy wyróżniające się siatkarki.

Swoją rolę odgrywał także program Redbulla „Siatkarskie skrzydła”. Jak pan ocenia całą tą inicjatywę?
Myślę, że jest to świetny pomysł i jeśli uda się wszystko zrealizować, tak jak jest to zaplanowane, to na pewno zawodniczki będą miały z tego wiele korzyści. Super byłoby, gdyby w przyszłości udało się w niego włączyć jeszcze więcej dziewczyn.

Od wtorku przebywacie w Giżycku – jakie są dalsze plany?
W Giżycku jesteśmy do 18 kwietnia, później przenosimy się do Szczyrku i tam pracujemy do 25 kwietnia. W tym czasie rozegramy dwa mecze sparingowe z reprezentacją Słowacji i po tych spotkaniach zbieramy dwunastkę, która pojedzie na kwalifikacje ME do Niemiec.

  • 2
  • 0
  • 49
  • 1
  • 0