SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

kspalac.bydgoszcz.pl, EA, 14 kwietnia 2015

Od środy do niedzieli w Wieliczce rozegrane zostaną mistrzostwa Polski juniorek. Do grona faworytów zalicza się KS Pałac Bydgoszcz. - Od sześciu lat Pałac zdobywa medale w Mistrzostwach Polski Juniorek, we wszystkich kolorach - przypomina trener drużyny, Maciej Kromrych.

- Wieliczka... Jeśli dobrze pamiętamy, miał pan okazję być tam już kiedyś na turnieju, prawda?
Maciej Kromrych: Tak, byłem tam dwukrotnie na licealiadzie. Raz wygraliśmy cały turniej, a raz zajęliśmy ostatecznie dziewiąte miejsce. Ten drugi turniej był troszkę dziwny, bo w grupie zremisowaliśmy jedno spotkanie gorszym stosunkiem punktów, pozostałe wygraliśmy. Dało nam to drugie miejsce w grupie i w rezultacie spadliśmy aż na dziewiąte miejsce. Ale oba wyjazdy wspominam bardzo pozytywnie. Piękne miejsce, którego nie trzeba specjalnie rekomendować. Pamiętam, że kiedy byliśmy w Krakowie, jechaliśmy piętrowym wycieczkowym autobusem bez dachu i mogliśmy zobaczyć najciekawsze miejsca miasta. A kto był raz w kopalni w Wieliczce, ten z pewnością chętnie zjechałby na dół drugi raz. Organizator turnieju zapewni każdej grupie dodatkowe atrakcje. Jest tam pięknie, ale oczywiście skoncentrujemy się na tym, żeby dobrze grać!

- Przypominam sobie zeszłoroczny wywiad z panem. Mówił pan w nim, że jak Pałac jeździ na turniej finałowy, to oczekuje się, że zdobędzie medal. Teraz oczekiwania są podobne?
- Na pewno na całym zespole - zawodniczkach, trenerach - jest pewne obciążenie. Od sześciu lat Pałac zdobywa medale w Mistrzostwach Polski Juniorek, we wszystkich kolorach. Trochę jest tak, że to przeciwnicy kreują w nas faworyta. Rywale mówią wkoło, że Pałac to pewniak do medalu, ale często traktuję to trochę jako pocałunek śmierci. Nie wiem, czy do końca wszyscy wierzą w to, że jesteśmy tacy mocni, czy po prostu chcą uśpić naszą czujność.

- Droga do turnieju finałowego była dla pana zespołu znacznie cięższa, niż w poprzednich latach. Wydaje się, że trudniejszy półfinał, jaki mieliście, może paradoksalnie dać wam więcej, niż trzy łatwe wygrane po 3:0. Zgodzi się pan z tym?
- Pamiętam, że w latach, w których nie udało nam się stanąć na najwyższym stopniu podium, przez ćwierćfinały i półfinały szliśmy jak burza, często nawet bez straty seta. W całym sezonie szło nam jak z płatka, przegrywaliśmy tylko jeden mecz, ale najważniejszy - finał lub półfinał. To pokazuje, że trzeba być cały czas skoncentrowanym. Mieliśmy niezwykle ciężki półfinał, i dobrze. Tak naprawdę pierwszy raz od wielu lat zespół stał pod ścianą, gdzie jeden niekorzystny wynik mógł zadecydować o tym, że kończymy sezon. Na szczęście po bardzo dobrym meczu z Wrocławiem przedłużyliśmy go sobie, z czego się bardzo cieszymy. Zdaliśmy ten test.

- Co przede wszystkim zaliczy pan na plus w grze zespołu po turniejach ćwierćfinałowym i półfinałowym?
- Na pewno to, że z meczu na mecz, a nawet z seta na set, gramy lepiej jako kolektyw. Nie jest tajemnicą, że ten zespół składa się z zawodniczek, które na co dzień występują w trzech różnych drużynach. Mamy dziewczęta z ORLEN Ligi, juniorki, a także kadetki, które rywalizują w swojej kategorii wiekowej, a najzdolniejsze zasilają zespół juniorski. Największą trudnością i sztuką jest odpowiednio tę drużynę poukładać, żeby stanowiła jedność na boisku.

- Mając na względzie wasze trudności w półfinale, a także skład turnieju finałowego, czy można powiedzieć, że poziom juniorskiej siatkówki w Polsce poszedł w górę przez ostatni rok?
- Na pewno tak. Jest ORLEN Liga i każdy z zespołów w niej uczestniczących ma swój zespół w Młodej Lidze. To już procentuje, bo młode siatkarki miały gdzie się ogrywać i nabywać doświadczenia boiskowego. Są Siatkarskie Ośrodki Szkolne, w których szkoli się sporo młodzieży. One mieszczą się również przy liceach, więc tam też poziom siatkówki wzrósł. Jak sobie przypominam, to zazwyczaj na finałach MPJ okazywało się, że dwa, trzy zespoły były poziom wyżej od reszty. Tym razem poziom jest bardziej wyrównany i każdy z każdym może wygrać i przegrać.

- Jak wobec tego może wyglądać turniej finałowy? Czego się pan spodziewa po swoim zespole?
- Spodziewam się dojrzałej, rozsądnej i mądrej gry. Zespół ma jasno określony cel. Jedziemy tam, bo naszym marzeniem jest zagrać w ostatnim meczu tego turnieju.

- Kto z rywali grupowych wydaje się panu najgroźniejszym przeciwnikiem?
- Nie podejmę się wyznaczenia najsilniejszego i najsłabszego zespołu. Wydaje mi się, że każdy z tej czwórki prezentuje podobny poziom. Nie można być uśpionym, nie można wyjść z założenia, że skoro wygraliśmy z jakimś rywalem w ćwierćfinale dość łatwo, to tak samo będzie teraz w fazie finałowej. To będą zupełnie inne mecze.

- Świeżo upieczonym mistrzem Młodej Ligi Kobiet jest PGE Atom Trefl Sopot. Czy to czyni Gedanię Gdańsk głównym faworytem turnieju w Wieliczce?
- Gedania od lat stanowi o sile siatkówki młodzieżowej, medali ma chyba porównywalną liczbę z nami. Wielokrotnie odbierała nam złote medale lub przeszkadzała w awansie do finału. Spotykaliśmy się z nimi wielokrotnie i na pewno jest to zespół bardzo dobry. A to, że te dziewczyny rozegrały kilkanaście meczów w Młodej Lidze na bardzo wysokim poziomie, tylko je umocni.

- W składzie pana zespołu są cztery zawodniczki będące na co dzień w drużynie ORLEN Ligi, siłą rzeczy u pana na treningach pojawiają się "z doskoku". Czy to utrudnia przygotowania?
- Na pewno tak, ale trzeba to zaakceptować. One mają swoje zadania w zespole ORLEN Ligi i tylko się cieszyć, że tam są. Dzięki temu z treningu na trening podnoszą swoje umiejętności, a jeżdżąc na mecze zdobywają doświadczenie. Ale wiem, że tym dziewczynom sprawia olbrzymią satysfakcję przyjście na trening, granie i rywalizowanie z juniorkami.

- Jak pan wspomniał, zespół juniorek tworzą zawodniczki z trzech drużyn, jest więc z kogo wybierać. Będzie pan miał ból głowy z wyborem składu na turniej finałowy?
- Ten ból głowy mam już od turnieju ćwierćfinałowego. Zgłoszonych jest 16 dziewcząt, a w każdym meczu do protokołu może być wpisane tylko 12 nazwisk. Zawsze trzeba dokonywać trudnych wyborów. Na szczęście nie mamy kontuzji, które eliminowałyby którąś z dziewczyn. Nasze zawodniczki sportowo ze sobą rywalizują i zapewniam, że na finały pojedzie najlepsza dwunastka. Żadnymi innymi kryteriami nie będę się posługiwał przy wyborze.

  • 2
  • 0
  • 35
  • 0
  • 0