SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Warning: in_array() expects parameter 2 to be array, null given in /home/admin/domains/pzps.pl/public_html/plugins/content/rrrvotes/rrrvotes.php on line 40 Warning: in_array() expects parameter 2 to be array, null given in /home/admin/domains/pzps.pl/public_html/plugins/content/rrrvotes/rrrvotes.php on line 40

Rozmawiał Michał Kaczmarczyk, 30 marca 2015

Reprezentacja Polski kadetek przegrała w Płowdiw dwa mecze fazy grupowej mistrzostw Europy. - Byłyśmy zapłakana - mówi Aleksandra Rasińska po spotkaniu z Belgijkami (1:3).

pzps.pl: Nie kryłyście emocji po wczorajszym, przegranym spotkaniu z Belgijkami...
Aleksandra Rasińska: Byłyśmy zapłakane, ponieważ nasze marzenia, nasze wysiłki i cała praca, jaką wykonałyśmy w ciągu ostatnich dwóch lat w jednym momencie poszły na marne. A najgorsze jest to, że byłyśmy właściwie o krok od tego, by wyciągnąć ostatniego, czwartego seta. Wszystkie jesteśmy tego pewne, że gdyby jego końcówka potoczyła się inaczej, wygrałybyśmy tie-breaka i grałybyśmy o medale. Teraz wszystko się pokrzyżowało: wiemy, że jest to dla nas największa nauczka, po trosze z naszej winy, ale inne czynniki też na to wpłynęły. Nie możemy nic z tym zrobić i jedyne, co nam pozostaje, to walczyć o pierwszą szóstkę. Mam nadzieję, że jeśli dostaniemy się na mistrzostwa świata, udowodnimy tam, na co naprawdę nas stać.
Alicja Grabka: Przez ostatnie dwa lata naszym największym marzeniem było to, by grać o medale mistrzostw Europy. Pamiętam, jak trener mówił nam dwa lata temu, że ten cały czas zleci nam jak jeden dzień i tak właśnie się stało. Wczorajszy mecz... Same nie wiemy, zdarzyło się to już dwukrotnie, wcześniej z Chorwacją na zawodach EEVZA, że miałyśmy wysoką przewagę i nagle ją straciłyśmy. Może coś w nas wtedy pęka, może wypalamy się? Tracimy dwa punkty z rzędu i zwieszamy głowy. Jest wiele czynników, które na to wpływają, być może nie mamy zbyt wiele wiary w siebie. Jesteśmy dobrym zespołem, ale nie do końca potrafimy to pokazać. Myślę, tak jak Ola, że teraz musimy walczyć o pierwszą szóstkę turnieju i mistrzostwa świata w Peru. Chcemy zmierzyć się z najlepszymi na świecie.

- Wydaje się dziwne, że zespół, w której panuje tak dobra atmosfera, cierpi na brak pewności siebie w decydujących momentach podczas meczów.

AG: Naprawdę jesteśmy niesamowitą drużyną! Spędziliśmy z sobą dwa lata, niektóre z nas były krócej, inne dłużej, ale jesteśmy dla siebie jak siostry, w końcu jesteśmy z SMS-u i przebywamy ze sobą 24 godziny na dobę.    
AR: Jesteśmy jednostkami, które jeśli połączą się w całość, mogą stworzyć coś pięknego. Niestety, nie zawsze można to pokazać, taki moment po prostu się pojawia, nie można go niczym wymusić. Gdy porozumienie nagle znika, jest ciężko, brakuje radości i walki. Nic tak nie napędza zespołu jak momenty, kiedy broni się wiele piłek i niemal wygrywa się przegranego seta. Żadna z nas nie cieszyła się w swoim życiu tak, jak wczoraj w czwartym secie, choćby z jednej udanego ataku, obrony, dogrania...
AG: Wiedziałyśmy, że to jest właściwie mecz o wszystko, o medale. Obecnie mamy na nie tylko matematyczne szanse, ale pozostaje nam walka o jak najlepszy wynik.

- Czeka was mecz z Bułgarią, która jak do tej pory nie wygrała żadnego spotkania i z pewnością zakładacie trzy punkty w starciu z nimi.
AR: Wydaje mi się, że możemy wygrać z Bułgarią i pokażemy, że możemy się podnieść. Niesamowicie przeżywałyśmy wczorajsze spotkanie, był to dla nas jednocześnie najlepszy i najgorszy dzień w życiu. Cóż, skończył się nie najlepiej, ale...
AG: Będziemy z siebie dawały sto dziesięć procent! Albo i więcej, jeśli to nie wystarczy (śmiech). Każdy, kto widziałby spotkanie z Belgią na żywo i przeżyłby je z nami, spojrzałby na nasz zespół inaczej niż tylko przez pryzmat wyników setów. Oddałyśmy całe serce na boisku, być może zabrakło nam szczęścia i chłodnej głowy. W pierwszym secie wszystko było w porządku, natomiast potem zabrakło szczęścia, a głowy zawiodły.

- Nie boicie się porównań z drużyną, która dwa lata temu zdobyła w Serbii i Czarnogórze złoto ME kadetek?
AR: Robimy to dla siebie, a nie po to, by udowodnić, że nie jesteśmy słabsze od rocznika '96. Jesteśmy tu po to, by pracować na własny rachunek. Mamy czystą kartę, dopiero ją zapisujemy.
AG: Turniej z 2013 roku to inna historia, jesteśmy innym zespołem, mamy innych trenerów, przeciwników... Zaczynamy wszystko od początku i mam nadzieję, że nikt nie będzie nas porównywał do kadetek sprzed dwóch lat i oceniał na tej podstawie, że jesteśmy w jakikolwiek sposób gorsze. Walczyłyśmy dla siebie i dla Polski.

  • 1
  • 3
  • 59
  • 0
  • 7