Polska przegrała z Włochami 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 16:25) w półfinale CEV Mistrzostw Europy kobiet rozgrywanych w Stambule. Polska drużyna w niedzielę powalczy z Serbią o brązowy medal!
Biało-Czerwone wygrały pięć spotkań w fazie grupowej, tracąc przy tym zaledwie trzy sety. Natomiast w ćwierćfinale pokonały Holandię 3:1.
Podczas tegorocznego europejskiego czempionatu polski zespół z meczu na mecz spisywał się coraz lepiej i prezentował coraz lepszą formę sportową. Polki wygrały wszystkie spotkania w fazie grupowej. Straciły tylko seta w starciu z Łotwą oraz dwie partie przeciwko Turcji. Z kolei w ćwierćfinale Holenderkom pozwoliły ugrać tylko jednego seta.
Reprezentacja Włoch to aktualny mistrz świata i mistrz olimpijski.
- Od początku tego sezonu cały zespół marzył o tym, żeby zagrać w półfinale mistrzostw Europy. Znamy się bardzo dobrze, bo mieliśmy okazję spotkać się w wielu już meczach. W tym sezonie graliśmy tylko raz przeciwko Italii. Gra przeciwko tej drużynie to zawsze zaszczyt. Mają świetnie zbalansowaną drużynę, z niesamowitymi atakującymi i środkowymi. Musimy ich zaskoczyć swoją grą i dać z siebie wszystko. Spróbujemy to zrobić, nie myśląc o tym, kto stoi po przeciwnej stronie siatki. Musimy po prostu grać według własnego stylu, a przede wszystkim spróbować go prezentować. W ten sposób możemy próbować być najlepszą wersją samych siebie
- mówił przed spotkaniem Stefano Lavarini, trener reprezentacji Polski.
Podopieczne Stefano Lavariniego nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa na europejskim czempionacie. Na konferencji prasowej przed meczami o medale nasza atakująca podkreśliła, że Biało-Czerwone są głodne zwycięstw i sukcesów.
- Jesteśmy w tej czwórce i nasze marzenia sięgają dużo dalej. Jak już tutaj jesteśmy to czemu tego nie wykorzystać. Zdajemy sobie sprawę, jakiego przeciwnika mamy naprzeciwko nas w półfinale. Doskonale wiemy, że to są Włoszki, które są mistrzyniami świata, mistrzyniami olimpijskimi. To drużyna, która gra naprawdę bardzo dobrą siatkówkę. W sobotę ten mecz nie będzie wcale łatwy, ale chciałabym skupić się na naszej siatkówce, a nie na ich. Chciałabym się skupić na tym, co my pokażemy w tym meczu, a nie rywalki. To na nich ciąży presja, a nie na nas. To one muszą, a my tylko możemy.
- wyznała Magdalena Stysiak, atakująca reprezentacji Polski.
Pierwszą partię półfinałowego meczu lepiej rozpoczęły Włoszki 3:1. Nie zwalniały ręki w ataku, m.in.: Paola Egonu 5:2. Biało-Czerwone miały problemy ze skutecznością w pierwszej akcji 2:6. Do tego Polki popełniały sporo błędów własnych 3:8. Krótka przerwa na żądanie trenera Stefano Lavarinia uspokoiła nieco polski zespół. Zaczął dużo lepiej grać na siatce, a przede wszystkim nasze zawodniczki zaczęły podejmować większe ryzyko w polu serwisowym 7:9 i 8:10. Chwilę później siatkarki Włoch ponownie zbudowały kilkupunktową przewagę 15:11. Biało-Czerwone nie składały broni. Walczyły i w połowie seta zmniejszyły dystans do dwóch oczek 15:17. Walka toczyła się do końca, ale ostatnie słowo w tej premierowej odsłonie należało do Włoszek 25:19.
Początek drugiego seta miał podobny przebieg do pierwszego. Nasz zespół przegrywał 3:6. Jednak z akcji na akcję Polki były coraz skuteczniejsze w ataku. Pewnie punktowała Stysiak oraz Martyna Czyrniańska 10:10. Wystarczył moment i rywalki polskiego zespołu ponownie zbudowały sobie przewagę 18:12. Nową energią polską drużynę próbowała pobudzić Paulina Damaske oraz Julia Szczurowska 16:20. Pomimo walki do końca, reprezentacja Polski musiała uznać wyższość Włoszek. Ten set również zakończył się do 19. Zakończyła go asem serwisowym Anna Danesi.
Jeśli ktoś zakładał, że reprezentacja Polski złoży broń w tym półfinałowym meczu - ten był w błędzie. Od początku Polki narzuciły rywalkom swój rytm gry 3:1 i 5:2. Świetnie zagrywała Maja Koput. Co prawda, chwilę później zespół Italii wyrównał wynik 9:9. Jednak podopieczne Stefano Lavariniego ponownie zbudowały przewagę 14:10. Bardzo dobrze spisywała się Czyrniańska 16:12. Aktualne mistrzynie olimpijskie walczyły. Serią dobrych zagrywek odpowiedziała Myriam Fatime Sylla 17:18. Po polskiej stronie w polu serwisowym z kolei ręki nie zwalniała Damaske 21:17. Polki nie dały sobie już wyrwać z rąk wygranej. Ostatni punkt z prawego skrzydła zdobyła Szczurowska 25:21.
Czwartą część półfinałowego meczu od pewnego ataku rozpoczęła Szczurowska 1:0. Wystarczył moment i podopieczne Julio Velasco odskoczyły na trzy oczka 4:1. Bardzo dobrze w ataku spisywała się Ekaterina Antropova. Polską drużynę do walki poderwała Szczurowska 6:7. Niestety w dalszej części Włoszki dominowały na parkiecie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła 14:9 i 21:15. Mecz skutecznym kontratakiem zakończyła Danesi 25:16.
Reprezentacja Polski w niedzielę powalczy o brązowy medal mistrzostw Europy z Serbią. Pierwszy gwizdek spotkania o godzinie 15.00. Natomiast Włochy zmierzą się w finale z gospodyniami tegorocznego europejskiego czempionatu - Turcją. Finał został zaplanowany na 18.00.
Polska - Włochy 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 16:25)
Polska: Magdalena Stysiak, Julita Piasecka, Monika Lampkowska, Katarzyna Wenerska, Maja Koput, Magdalena Jurczyk, Justyna Łysiak (libero) oraz Alicja Grabka, Julia Szczurowska, Martyna Czyrniańska, Paulina Damaske.
Trener: Stefano Lavarini
Włochy: Alessia Orro, Anna Danesi, Myriam Fatime Sylla, Paola Egonu, Sarah Luisa Fahr, Ekaterina Antropova, Eleonora Fersino (libero) oraz Ilaria Spirito, Xrlotta Cambi, Merit Adugwem Gaia Giovanninni.
Trener: Julio Velasco

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




