Polskie siatkarki awansowały do strefy medalowej mistrzostw Europy. W ćwierćfinale po wspaniałym meczu wygrały z Holandią 3:1. W sobotę w Stambule powalczą z Włochami o finał. W drugim półfinale zmierzą się zespoły Serbii i Turcji.
Polska wygrała rywalizację w grupie, pokonując m.in. faworyzowane Turczynki 3:2, a w 1/8 finału wyeliminowała Portugalię 3:0.
- W turniejach zwykle tak jest, że zespół albo rośnie, albo zwija się. Z naszą reprezentacją na kontynentalnym czempionacie jest tak jak w pierwszym przypadku. Gra z każdym meczem coraz lepiej. Do rywalek podchodzi z szacunkiem, ale bez respektu – mówi mistrz olimpijski i świata, Włodzimierz Sadalski.
Mistrz olimpijski i świata podkreślił, że „drużyna narodowa gra dobrze i choć czasem coś się w niej zacina, to szybka wraca na właściwe tory i odrabia ewentualne straty.”
- Trener Stefano Lavarini ma coś, co w języku szkoleniowym nazywamy „głębią składu” – zaznaczył Włodzimierz Sadalski. – W mistrzostwach pomoc z ławki rezerwowych jest ogromna. Zmienniczki wchodzą na boisko i spisują się znakomicie. Poza tym trzeba dodać, że nasze zawodniczki grają odważnie i skutecznie.
Mistrz olimpijski i świata pochwalił naszą reprezentację za znakomitą grę blokiem. Polki w meczu z Holandią zdobyły siedemnaście punktów tym elementem, który Włodzimierz Sadalski nazwał „naszą potęgą.” – Skuteczne bloki robią ogromne wrażenie – zaznaczył.
W sobotę w walce o finał Polska zagra z Włochami, uznawanymi przez wielu ekspertów za faworytki czempionatu. – Na pewno nasze siatkarki nie przestraszą się tego zespołu – zakończył Włodzimierz Sadalski.




