Reprezentacja Polski rozpoczęła ostatni tydzień fazy interkontynentalnej Siatkarskiej Ligi Narodów Kobiet.
Biało-Czerwone, na inaugurację zmagań w japońskiej Osace, uległy 1:3 reprezentacji Turcji.
Przed zawodniczkami Stefano Lavariniego nie lada wyzwanie – w Azji czekają je mecze z prawdziwą siatkarską elitą: Turcją, USA, Brazylią i Japonią, czyli miejscami 3., 4., 2. i 6. światowego rankingu.
Polska – Turcja 1:3 (25:27, 25:20, 19:25, 19:25)
Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia tureckiego zespołu, który korzystał z trudności w przyjęciu reprezentacji Polski. Kilkupunktowy dystans utrzymywał się przez pierwszą połowę tej odsłony (5:8, 9:12), aż do czasu trzech skutecznych ataków Julity Piaseckiej, które pozwoliły przełamać rywalki. Od tej pory oglądaliśmy wyrównaną walkę obu drużyn, z której częściej, obronną ręką wychodziły Polki. Biało-Czerwone notowały świetny okres gry, a dodatkowo sprzyjało im szczęście – podczas jednego z ataku Turczynek piłka dotknęła siatki, a ominęła polski blok; w innej, dość chaotycznej wymianie punktowała Aleksandra Szczygłowska, która nie mając wyboru – dograła piłkę w końcowe linie boiska. Dodatkowo dobre decyzje podejmowała Magdalena Stysiak, która nie wstrzymywała ręki lub korzystała z bloku rywalek. W końcówce, w ważnym momencie swoje punkty dołożyła Anna Obiała – najpierw atakiem z obejścia, a potem bezpośrednio w polu serwisowym. Dobrą zmianę dała też Paulina Damaske, która miała zamknąć Melisę Vargas na skrzydle i świetnie wywiązała się z tego zadania. Niestety cały czas reprezentacja Turcji pozostawała w kontakcie i czekała na najmniejsze potknięcie podopiecznych Stefano Lavariniego. Dwie popsute zagrywki przy dwóch piłkach setowych podały przeciwniczkom rękę, a te nie zmarnowały swojej szansy i przy pierwszej możliwej okazji zapisały set na swoim koncie.
Polki, podrażnione przegraną z poprzedniej partii, przystąpiły do drugiego seta w pełni skoncentrowane. Cały czas przekazywały sobie uwagi i szukały rozwiązań na dobrze dysponowane rywalki, które podbijały coraz więcej ataków. Nasze kadrowiczki grały jednak z ogromną cierpliwością. Bardzo dobre decyzje od początku meczu podejmowała Katarzyna Wenerska, angażująca wszystkie strefy boiska. Niestety, nie udało się uniknąć prostych błędów, które niepotrzebnie komplikowały sytuację Biało-Czerwonych. Na jedną z takich niedokładności natychmiast zareagował Stefano Lavarini, wprowadzając w miejsce Magdaleny Stysiak, Julię Szczurowską. Szczęśliwy aut, przełożenie rąk tureckiego zespołu oraz dwie udane akcje Julity Piaseckiej pozwoliły Polkom wyrwać się z uścisku Turczynek (20:16). Przyjmująca reprezentacji Polski notowała bardzo dobry występ, a do swojego dorobku dołożyła punktową zagrywkę w kolejnej rotacji (22:17). Przy serwisach Melisy Vargas, o czas poprosił Stefano Lavarini, tym samym wybijając turecką zawodniczkę z uderzenia. Instynktowna obrona Mai Koput oraz autowy atak Ilkin Aydin w tej samej wymianie, dały Polkom piłkę setową. Losy tej partii przesądził aut Erkek Yaprak.
Początek trzeciego seta nie poszedł po myśli Polek, które pozwoliły Turczynkom zbudować przewagę (1:6). W grze reprezentacji Polski sporo było chaosu - udało się jednak wciągnąć w niego rywalki, które popełniły dwa błędy z rzędu (3:6). Punktowy blok duetu Stysiak – Koput, zmniejszył dystans do dwóch „oczek”, co niestety nie wybudziło polskich siatkarek z marazmu. Znów swoje warunki dyktowały Turczynki, które grały dynamicznie i sprytnie (5:10). Sporo problemów sprawiały kiwki rywalek, których nie udawało się podbijać. Po obu stronach siatki nie brakowało błędów – reprezentacja Turcji, potrafiła jednak przykryć je swoimi skutecznymi zagraniami, podczas gdy w grze Polek brakowało własnej inicjatywy (16:9). Przy stanie 19:11 dla rywalek Stefano Lavarini zdecydował się na podwójną zmianę, a na boisku pojawiły się Alicja Grabka i Julia Szczurowska. Na parkiecie pozostawały też Paulina Damaske i Magdalena Jurczyk, wprowadzone na początku tej odsłony. W końcówce nasze kadrowiczki zdobyły kilka punktów z rzędu, łagodząc wynik, widniejący na tablicy. Tę część spotkania zakończyła Zehra Gunes, skutecznym atakiem ze środka.
W czwartym secie na boisku pozostała Julia Szczurowska, która zastąpiła w wyjściowej szóstce Magdalenę Stysiak. Po raz kolejny partię lepiej rozpoczęły Turczynki, które nie schodziły ze swojego poziomu. Przy pięciopunktowym prowadzeniu rywalek o czas poprosił Stefano Lavarini. Polki cały czas próbowały zawiązać akcję, mając swoje momenty (punktowy blok Mai Koput na Melisie Vargas, skuteczne zagranie Julity Piaseckiej). Przy dwóch punktach starty do tureckiego zespołu, w aut zaserwowała Katarzyna Wenerska, co otworzyło kolejną serię reprezentacji Turcji (10:15). Odpowiedzią miał być skuteczny atak Julii Szczurowskiej i as serwisowy Julity Piaseckiej. Szanse Polek podtrzymał też skuteczny blok Mai Koput i Moniki Lampkowskiej (13:16). Ten trzypunktowy dystans utrzymywał się przez kolejne wymiany – cały czas jednak nie udawało się przekroczyć granicy trzech „oczek”. Dopiero kiwka Julii Szczurowskiej (18:20), a potem dobry atak Julity Piaseckiej (19:21) dały szansę na przełamanie. Na swoim fenomenalnym poziomie grała Melisa Vargas, która była pewnikiem tureckiej kadry w trudnych momentach. To jej zagrania ponownie skomplikowały sytuację Biało-Czerwonych, a dwa punkty rozgrywającej Cansu Ozbay zamknęły mecz przy wyniku 25:19.
To właśnie atakująca reprezentacji Turcji była najskuteczniejszą siatkarką spotkania, zapisując na koncie 23 punkty. W polskim zespole 14 "oczek" zdobyła Julita Piasecka, a punkt mniej zanotowała Magdalena Stysiak.
W czwartek Polki zmierzą się ze Stanami Zjednoczonymi. Początek o 6:00.

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




