Po wygranej z Kubą 3:0 oraz porażce ze Słowenią 2:3 polscy siatkarze zagrali trzecie spotkanie w chińskim Linyi, gdzie odbywa się turniej Ligi Narodów (VNL). W piątek przegrali z Japonią 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 25:22, 15:17).
Dotychczas Polska i Japonia grały ze sobą w VNL osiem razy. Wszystkie zostały wygrane przez Biało-Czerwonych. Te najważniejsze to półfinał VNL 2023 (3:1) oraz ćwierćfinał VNL 2025 (3:0).
Ważna dla losów pierwszego seta okazała się seria trzech wygranych akcji przez lepiej grających w ofensywie siatkarzy z Japonii (18:20), którzy nie oddali już przewagi do końca. Zepsuta zagrywka polskiej ekipy, atak Rana Takahashi oraz blok rozstrzygnęły seta na korzyść Japonii (21:25).
W połowie drugiego seta przy zagrywkach Aleksieja Nasewicza Polska prowadziła (14:10) i mając przewagę w ataku nie oddała inicjatywy już do końca (18:13, 22:16).
W środkowej części trzeciego seta minimalną przewagę mieli Japończycy (13:11, 16:14). Polacy wyrównali na po 18. Jednak końcówka wyraźnie należała do rywali.
Czwartego seta lepiej rozpoczęła Japonii (6:9). Polscy siatkarze wyrównali (11:11). Kluczowe dla losów tej partii okazały się trzy akcje od stanu 17:17 do 20:17, wygrane przez reprezentację Polski, która utrzymała przewagę w końcówce.
Podobnie jak w meczu ze Słowenią o końcowym wyniku zadecydował tie break grany na przewagi. Od stanu po osiem Japończycy zdobyli trzy punkty z rzędu. Polacy wyrównali na 13:13. W ostatnich dwóch akcjach popisał się Takahashi i on przypieczętował zwycięstwo.
Na zakończenie pierwszego tygodnia VNL’2026 polscy siatkarze zmierzą się w niedzielę z Ukrainą. Siedem najlepszych drużyn fazy interkontynentalnej oraz gospodarz Chiny awansują do turnieju finałowego (29 lipca - 2 sierpnia, Ningbo).
Dofinansowano ze środków budżetu państwa, z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.





