SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Mateusz Skrzyński/ Polska The Times-sportowy24/ pzps.pl/ fot.cev.lu, 4 kwietnia 2017

- Nie chcę usprawiedliwiać drużyny, ale zawsze w turnieju jest tak, że przytrafia się słabszy dzień. Rozmawialiśmy już z dziewczynami i wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy. Najważniejsze jest teraz to, co jest teraz przed nami. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego lekcję na przyszłość – podsumował porażkę z Serbią trener Grzegorz Wagner. Jutro o 17.30 reprezentantki Polski zagrają z ostatnią w tabeli Grecją.

- Nie chcę usprawiedliwiać drużyny, ale zawsze w turnieju jest tak, że przytrafia się słabszy dzień. Rozmawialiśmy już z dziewczynami i wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy. Najważniejsze jest teraz to, co jest teraz przed nami. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego lekcję na przyszłośćpodsumował porażkę z Serbią trener Grzegorz Wagner. Jutro o 17.30 reprezentantki Polski zagrają z ostatnią w tabeli Grecją.

Czym najbardziej zaskoczyła nas Serbia?
Do tej pory nie grała ich kapitan. Nie wiemy, czy wcześniej miała kontuzje, czy też były jakieś inne powody. Oprócz tego mieliśmy spore problemy z przyjęciem ich zagrywki i w konsekwencji często nadziewaliśmy się na ich blok.

Serbki doskonale czytały naszą grę.
Zgadza się. Naszym atutem jest gra kombinacyjna, a dziś mieliśmy z tym problem. Praktycznie cały czas atakowaliśmy na podwójnym bloku, przez co mieliśmy problem ze skończeniem ataku.

Dzisiejsze rywalki były bardzo cierpliwe. Wygrywały większość dłuższych wymian.
Zacznijmy od tego, że ten mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Już nie mówię o pierwszym secie, w którym dostaliśmy lanie. Później, gdy próbowaliśmy odrabiać wynik, to przytrafiały nam się głupie błędy. Czasami tak bywa.

Pierwszy set wyjątkowo nam nie wyszedł. Dość szybko zdecydował się Pan na zmiany. Liczył Pan, że dziewczyny z ławki dadzą impuls do lepszej gry, czy po prostu chodziło zresetowanie głów i przygotowanie się do następnej partii?
Myślę, że wszyscy powinniśmy zresetować głowy. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Nie byliśmy rozprężeni, bo wiedzieliśmy, co ten mecz może nam dać. Być może stawka spotkania nieco nas sparaliżowała. W tamtym momencie starałem się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie.

Swoją drogą rosyjski arbiter w paru decyzjach też się dzisiaj nie popisał.
Być może, ale nie przegraliśmy przez sędziego. Po prostu to Serbki zagrały dziś bardzo dobrze. Często tak jest, że jak nie idzie, to nie idzie.

Pomimo porażki wciąż zajmujemy drugie miejsce w grupie ze sporymi szansami na awans do najlepszej czwórki. Jutro mecz z teoretycznie najsłabsza w naszej grupie Grecją.
Jutrzejszego przeciwnika mamy już rozpisanego i rozpoczynamy przygotowania. Faktycznie wydaje się, że Grecja to najsłabsza drużyna tej grupy, ale nie można ich lekceważyć. Ten turniej jest pełen niespodzianek, dlatego do każdego przeciwnika należy podejść z szacunkiem.

Czy z pozoru niegroźnie Greczynki mogą nas czymś zaskoczyć?
Czasem tak bywa, że słabszy zespół podejmuje w meczu większe ryzyko, np. ryzykując zagrywką. Najważniejsze, żeby w takich momentach nie spanikować i robić swoje. Jestem dobrej myśli.