SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Janusz Pindera z Beer Szewy, 3 sierpnia 2015

Polskie siatkarki i siatkarze wrócili z Izraela w odmiennych humorach. Panowie wygrali oba mecze Ligi Europejskiej, ale bez względu na wynik i tak mają zapewniony udział w Final Four (13-14 sierpnia w Wałbrzychu) tych rozgrywek.

Polskie siatkarki i siatkarze wrócili z Izraela w odmiennych humorach. Panowie wygrali oba mecze Ligi Europejskiej, ale bez względu na wynik i tak mają zapewniony udział w Final Four (13-14 sierpnia w Wałbrzychu) tych rozgrywek. Panie też liczyły na dwa zwycięstwa, ale w spotkaniu poniosły bolesną porażkę 0:3.

Beer Szewa, to największe miasto na pustyni Negew. 40 stopniu w cieniu, żar lejący się z nieba, tak wyglądała rzeczywistość za oknami hotelu Leonardo, gdzie polskie reprezentacje spędziły kilka dni.

A w hali mieszczącej trzy tysiące ludzi zdecydowana większość miejsc była pusta. Siatkówka nie jest wielką miłością obywateli Izraela, którzy najbardziej kochają koszykówkę i piłkę nożną. Ale w przyszłości to się może zmienić za sprawą trenerskiej pary Selingerów. Ojciec, 78-letni Arie prowadzi zespół pań, zaś Avital, jego syn panów.

Na razie więcej powodów do zadowolenia ma ojciec, gdyż na początek Ligi Europejskiej wygrał raz z Polską. Panowie powoli kończą rywalizację, a Izrael w „polskiej” grupie zajmuje ostatnie miejsce.

A jak ocenić występ polskich drużyn? Wiesława Popik nie ukrywał, że jest rozczarowany postawą naszych młodych pań, choć zastrzegał, że forma jego zespołu jest wielką niewiadomą. Nie wiedział też czego może oczekiwać po siatkarkach Izraela. Okazało się, że mają więcej atutów niż Polki.

Nie ulega jednak wielkie wątpliwości, że to nasze siatkarki mają większy potencjał na przyszłość. Pytanie, czy zostanie wykorzystany. Dziewczyny są młode lub bardzo młode, mają dobre warunki fizyczne, a kilka z nich spore już umiejętności. Niestety brakuje im ogrania, bo większość stoi w swoich klubach w kwadracie dla rezerwowych, alb siedzi na widowni. Nic dziwnego, że gdy na boisku jest problem, to nie potrafią go rozwiązać, bo brakuje chłodnej głowy.

W pierwszym meczu z Izraelem, wygranym w pięciu setach popełniły 39 błędów, w drugim przegranym 0:3,  równo 30. I każda z naszych siatkarek miała coś na sumieniu.  Wiesław Popik ma teraz tylko nadzieję, że w najbliższy weekend, w meczach z Grecją w Kaliszu błędów będzie mniej. Liga Europejska pań dopiero się rozpoczęła, rozgrywki trwać będą przez cały miesiąc.

Znacznie lepszy humor miał Andrzej Kowal, trener naszej męskiej reprezentacji B, choć jeszcze w piątek powodów do narzekań było sporo. Wygrana 3:2 z Izraelem, to nie jest powód do dumy. Rewanż wyglądał jednak zupełnie inaczej. Polacy wygrali 3:0 pokazując dobrą grę. Tym razem w roli atakującego oglądaliśmy nominalnego przyjmującego Bartosza Bednorza, bardzo pewnie grali obaj środkowi, Jan Nowakowski i Dawid Dryja, a leworęczny Olek Śliwka, wielka nadzieja polskiej siatkówki wielokrotnie potwierdził, że opinie na temat jego możliwości nie są przesadzone.

W meczach z Macedonią Śliwki jednak nie zobaczymy, bo jedzie na sparingowe mecze juniorów z Brazylią. Po nich znów wsiądzie w samochód, by przejechać kolejne setki kilometrów i pojawić się w Wałbrzychu na Final Four Ligi Europejskiej. W tym turnieju, poza Polską, zagrają jeszcze Estonia, Słowenia i Grecja. Następnie wróci na zgrupowanie juniorów przygotowujących się do wrześniowych MŚ w Tijuanie.