SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Janusz Uznański - Rzecznik Polskiego Związku Piłki Siatkowej, 28 listopada 2019

Waldemar Wspaniały: Pasja jest kluczowa

Siatkarskie Ośrodki Szkolne wkraczają w ósmy rok działalności. Ten pionierski, poniekąd eksperymentalny Projekt Polskiego Związku Piłki Siatkowej zainicjowany w roku 2012 przynosi wymierne efekty. W tym roku blisko 9 000 dziewcząt i chłopców w niemal 200 szkołach pod kierunkiem prawie 600 nauczycieli i trenerów realizuje swą pasję do siatkówki.

Projekt od początku wpierany przez Ministerstwo Sportu, a ostatnio również przez PKN ORLEN w ciągu tych ośmiu lat w sposób naturalny i nieunikniony musiał się zmieniać, by nie skostnieć. Kluczowy wkład w postęp mają trenerzy S.O.S.-ów i o nich, między innymi rozmawiamy z Waldemarem Wspaniałym, znakomitym szkoleniowcem i szefem Siatkarskich Ośrodków Szkolnych od początku ich istnienia.

pzps.pl: Z pewnością trzeba być bardzo czujnym, żeby niczego nie pominąć w globalnych trendach siatkarskich. Na ile zmieniłaś i zmienia się zapewne współczesna siatkówka?

Waldemar Wspaniały, szef Siatkarskich Ośrodków Szkolnych: Nasz projekt jest już realizowany od ośmiu lat i przez ten czas nasza siatkówka naprawdę bardzo się zmieniła, zarówno pod względem technicznym, motorycznym, jak i w obszarze psychologii sportu. Naprawdę teraz wszystkie te elementy wyglądają zupełnie inaczej niż wtedy gry dopiero wdrażaliśmy nasz projekt. Staramy się cały czas być na bieżąco i choćby co roku zmieniają się  prelegenci podczas naszych szkoleń dla nauczycieli i trenerów. W organizowanych przez nas szkoleniach wykładowcami byli między innymi profesorowie Panfil i Huciński, psychologowie Wojciech Herra oraz Jakub Radomski, czy dr Remigiusz Rzepka. Wszystkie wystąpienia nawiązują do zmian do jakich doszło w sporcie na przestrzeni lat.

pzps.pl: W jakim kierunku zmierza współczesna siatkówka?

Zmienia się przede wszystkim pod względem motorycznym – wymaga o wiele więcej siły i to widać szczególnie u chłopaków, chociaż siatkówka żeńska idzie dokładnie w tym samym kierunku. Jest znacznie większa szybkość i dynamika, a także wymaga się dużo większej pracy w sferze psychicznej, mentalnej. Rozwój i tempo poszczególnych elementów sprawiają, że trzeba być cały czas skoncentrowanym na tym co dzieje się na boisku. Chwila dekoncentracji może kosztować punkty, a bardzo często także całe sety, czego najlepsze przykłady możemy znaleźć w trwających rozgrywkach ekstraklasy zarówno męskiej jak i żeńskiej. Ponadto zmienia się szybkość rozegrania, a skrzydłowi otrzymują tak szybkie piłki, jakie w dawniej otrzymywali wyłącznie środkowi. Wystawy do drugiej linii, czyli tzw. „pipe” pod względem prędkości są podobne do „krótkich” rozgrywanych do środkowych pod siatką. I to są właśnie te główne zmiany.

pzps.pl: W takim razie w jaki sposób zmienił się sposób szkolenia w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych?

Nasz system szkolenia zawsze oparty był na treningach indywidualnych. Na ten temat na środowej konferencji wiele mówił Wojciech Herra i podawał przykłady między innymi ze Stanów Zjednoczonych. W ostatnich latach szkolenie graczy w różnych dyscyplin poszło właśnie w tym kierunku – indywidualizacji treningów. Wtedy kładzie się nacisk na predyspozycje psychiczne i mentalne konkretnego zawodnika i my to stosujemy w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych. Płacimy dodatkowe pieniądze naszym trenerom za pracę indywidualną z graczami. W zależności od punktów, które dana grupa może zdobyć i testów które są wykonywane dwa razy w roku nauczyciele otrzymują dodatkowy ekwiwalent. To jest swoista innowacja, która sprawdza się lepiej niż poprzednie rozwiązania. Dodatkowe zmiany wywołała reforma edukacji i likwidacja gimnazjów – bo projekt był adresowany przede wszystkim do tego typu szkół. Trochę inaczej pracuje się z młodzieżą w szkołach podstawowych, a inaczej z licealistami.

Czy fakt indywidualizacji szkolenia nie jest powiązany z brakami przygotowania ogólnorozwojowego, które powinny być zadaniem podczas lekcji wychowania fizycznego i z tym, że młodzież jest obecnie mniej sprawna?

To jest dobre pytanie i nad nim też pochylaliśmy się podczas naszych szkoleń. Psychologowie podkreślali, że ponad połowa uczniów jest w dramatycznej sytuacji jeśli chodzi o szeroko pojętą sprawność fizyczną. Jeszcze dramatyczniejsze wyniki dało postawione w Warszawie i skierowane do dorosłych pytanie: Jaka jest twoja aktywność fizyczna? Chodziło o bieganie, pływanie, spacery, rower i tego typu aktywności. Okazało się, że 80% badanych wybrało odpowiedź „nie robię nic”. Niestety to już są konsekwencje wyniesione ze szkoły, gdzie nikt nie zaszczepił w dzieciach sportowego ducha. Nie mówię o konkretnych dyscyplinach, ale o zwykłym ruchu. Niestety z tym mamy duży problem… W ubiegłym roku na Campach robiliśmy przegląd zdrowotny wśród 150 najlepszych dzieci – dziewcząt i chłopców – i okazało się że 20% z nich miało problemy ortopedyczne, typu problemy z kręgosłupem, kolanami czy płaskostopie. To naprawdę nie jest optymistyczne i dlatego chcemy z tym walczyć.

pzps.pl: A co w związku z tym zrobić z naturalną potrzebą rywalizacji wśród dzieci i młodzieży?

Wiem z doświadczenia, że to jest ciężko wykorzenić. Byłem kilka razy w Zabrzu na turniejach minisiatkówki i postawa niektórych rodziców przede wszystkim, jest dla mnie czymś niebywałym i karygodnym. To straszne, że już na dzieci w wieku 11-13 lat nakłada się presję wyniku i rodzice dali by się pokroić za to, żeby ich syn czy córka zdobyli medal. Myślę, że jest to problem całego sportu, a nie tylko siatkówki. Podam taki przykład: moja córka mieszka w Leicester w Anglii. Kilka lat temu drużyna z tego miasta zdobyła mistrzostwo Anglii. Mój wnuk trenuje w jednej z Akademii piłkarskiej tego klubu. Byłem kiedyś u niego na meczu ligi młodzieżowej  i rodzice tych młodych chłopców zachowywali się dokładnie tak samo – również sami nie radzili sobie z presją. Myślę więc że jest to problem globalny.

Można edukować rodziców w ramach Siatkarskich Ośrodków Szkolnych?

Można, a nawet trzeba! Jednak tym powinni się zająć trenerzy, czyli te osoby, które mają bezpośredni kontakt z dziećmi i ich rodzicami i którzy pracują u podstaw. Niestety często także dla trenerów wynik często jest najważniejszy, dlatego my staramy się ich odwieść od tego i przekonać, że dla Polskiej Siatkówki najważniejsze są indywidualności, które będą mogły na poważnie związać się z naszą dyscypliną i którzy w przyszłości pojawią się w reprezentacji Polski. A wracając do rodziców, to naprawdę doceniamy też ich ogromne zaangażowanie w pomoc logistyczną, wsparcie organizacyjne i racjonalne motywowanie. Naprawdę, wokół rywalizacji dzieci zawiązują się fajne relacje pomiędzy ich rodzicami. To bardzo ważny aspekt integracyjny. 

pzps.pl: Parametry, jak wzrost, jak statystyki meczowe zawodniczki lub zawodnika, wynik meczu, turnieju są o wiele bardziej czytelne, niż ocena czy młody człowiek robi indywidualne postępy.  

Ależ oczywiście! Reprezentacja chłopców, która kilka dni temu wygrała EEVZĘ prowadzona jest od sierpnia przez Michała Bąkiewicza ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, a wcześniejkierpwana była  przez Ariela Fijoła,  trenera Siatkarskich Ośrodków Szkolnych. Ta grupa chłopców była przez nas obserwowana przez wiele lat pod kątem tego, jak się zmieniają się  ich umiejętności indywidualne. Na początku wiodącymi postaciami są niżsi, zwinniejsi i szybsi zawodnicy, dopiero potem dali o sobie znać gracze „późnorozwojowi” czyli ci o imponujących parametrach fizycznych. Przykładem może być MVP Mistrzostw Europy Wschodniej Kacper Ratajewski. Ponieważ widzimy co się dzieje, że siła, skoczność i zasięg zaczynają dominować, to nastawiamy się na to i szukamy tych najwyższych, ale nie rezygnujemy z tych o skromniejszych warunkach fizycznych.

pzps.pl: Na szkoleniach korzystacie z doświadczenia osób zewnętrznych – dostrzega Pan jednak, że trenerzy S.O.S. mają wkład w kreatywny model szkolenia?

Oczywiście! Podczas szkoleń organizowane są także warsztaty dla wybranych 25 trenerów i zajęcia prowadzą nasi trenerzy. Na początku widać było, że nie są przekonani do tego pomysłu i mają jakieś hamulce – może to była kwestia skromności, może wstydu. Niemniej oni mają poprowadzić je tak, żeby przekonać nas że warto na nich stawiać. Wierzę, że wśród tych 600 osób biorących udział w szkoleniach jest kilku świetnych fachowców, którzy się sprawdzą i w seniorskiej siatkówce, pod warunkiem, że dostaną szansę. Ja w nich wierzę, bo naprawdę pracują nad sobą, pracują dla Polskiej Siatkówki, mają pasję, a w tej profesji jest to kluczowe.