SPONSORZY GŁÓWNI

Oficjalny Partner Serwisu

Katarzyna Porębska, fot. Adrian Sawko, 10 kwietnia 2019

MP Juniorów – Dębica 2019: wypowiedzi po pierwszym dniu

Od środy do niedzieli w Dębicy rozgrywane są mistrzostwa Polski juniorów. W pierwszym dniu turnieju z wygranej w grupie A cieszyła się drużyna AZS 2020 Częstochowa.

Po meczu AZS 2020 Częstochowa - AZS UWM Olsztyn powiedzieli:
Maciej Dobrowolski, trener AZS UWM Olsztyn: Myślałem, że uda się nam doprowadzić do tie-breaka. Gratuluję drużynie z Częstochowy zwycięstwa. Nie znam zbyt dobrze tych juniorskich zespołów. Na pewno Częstochowa ma mocną i kompletną drużynę. Ich liderem jest Remigiusz Kapica, który dzisiaj wziął na siebie odpowiedzialność w tych najważniejszych momentach. Natomiast mojej drużynie zabrakło właśnie tego doświadczenia i rozegranych spotkań w młodzikach i kadetach. Idziemy w każdym razie do przodu. Staramy się i walczymy. Jutro jest kolejny dzień. Przygotujemy się najlepiej jak to możliwe do kolejnego spotkania i będziemy bić się z Jastrzębskim Węglem. Jeśli chodzi o Adriana Łakatyszewskiego (zawodnik doznał kontuzji w trzecim secie - przyp.red.), to na koniec meczu widziałem, że poszedł pogratulować przeciwnikom. Powiem tak, w zespole mam zawodników, którzy nawet z kontuzją potrafią grać. Wierzę w tych chłopaków. Myślę, że Adrian zrobi wszystko, przy pomocy fizjoterapeutów, żeby wrócić jeszcze w tym turnieju do gry. Na pewno jest ważnym ogniwem, bo mamy trzech środkowych. Jest ważną częścią zespołu i będziemy robili wszystko, co w naszej mocy, aby był gotowy na kolejne mecze.

Wojciech Pudo, trener AZS 2020 Częstochowa: Pachniało już trochę tie-breakiem w tym czwartym secie. Nie będę ukrywał, że sami do tego doprowadziliśmy, bo popełniliśmy sporo błędów. Z drugiej strony cieszę się, że rozegraliśmy tak zaciętą partię. Pierwsze mecze podczas turnieju są bardzo trudne. Nie chce powiedzieć, że w trzecim secie za łatwo wygraliśmy, ale graliśmy bardzo konsekwentnie i popełniliśmy tylko cztery błędy. Może to właśnie uśpiło naszą czujność. Mieliśmy przewagę czterech oczek i chyba w głowach zawodników pojawiła się myśl, że mecz się skończył. Z kolei lepsza dyspozycja przeciwnika spowodowała, że końcówkę mieliśmy emocjonującą. Na pewno pierwsze zwycięstwo dodaje otuchy i podbudowuje. Do tego wygrana końcówka czwartego seta na przewagi, na pewno doda nam skrzydeł.

Po meczu EKS Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel powiedzieli:
Wojciech Szwed, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla: Można powiedzieć, że wróciliśmy z dalekiej podróży w tym piewszym meczu. Od początku gra nam się nie układała. Jednak wiedziałem, że jesteśmy charakterną drużyną. Już nie raz w tym sezonie pokazaliśmy, że potrafimy podnieść się w trudnych momentach. Zagraliśmy sercem i dzięki temu wygraliśmy. Cieszymy się bardzo z wygranej 3:2. To dobre otwarcie turnieju. Wiedzieliśmy, że bełchatowianie potrafią dobrze grać. Są bardzo walczeni i dobrze grają w obronie. Myślę, że właśnie tymi dwoma elementami przygasili nas trochę na początku spotkania. Do tego dołożyli kilka dobrych bloków. Chcę bardzo pogratulować całej mojej drużynie za postawę w dziesiejszym meczu i ważne zwycięstwo. Cel podczas tego turnieju mamy jeden- złoty medal!

Dawid Filipek, rozgrywający EKS Skry Bełchatów: Przegraliśmy to spotkanie trochę na własne życzenie. Nie potrafiliśmy wykorzystać tego, że prowadziliśmy w meczu 2:0. Chyba w głowach pojawiła się już myśl, że wygraliśmy. Myślę, że to wszystko jest w naszych głowach, a nie umiejętnościach. W mojej ocenie, pod względem umiejętności byliśmy znacznie lepsi od jastrzębian. Wiemy doskonale, że mamy szanse na obronę tytułu. Postaramy się obronić tytuł mistrza Polski juniorów. Ten przegrany tie-break nie przekreśla jeszcze naszych szans. Na pewno damy z siebie wszystko. Jutro jest kolejny dzień. Będziemy walczyć o zwycięstwo.

Po meczu UMKS MOS Wola Warszawa - Trefl Gdańsk powiedzieli:
Jakub Czerwiński, przyjmujący Trefla Gdańsk: Pierwszy mecz otwarcia nigdy nie należy do najłatwiejszych. Zawsze towarzyszą mu dodatkowe emocje. Myślę, że sobie całkiem nieźle poradziliśmy. Uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. To, co ważne wytrzymaliśmy zacięte końcówki i je wygrywaliśmy. Jeśli utrzymamy dobry poziom gry, to możemy osiągnąć dobry wynik na tym turnieju.

Konrad Cop, trener UMKS MOS Wola Warszawa: Brawa dla moich chłopców za walkę. Mieliśmy duży problem z atakiem. Trzymał nas jeden człowiek - Szymon Bąk, atakujący. Kulturą gry zespół Gdańska nas przerastał. Drugiego seta mogliśmy wyrwać rywalom, bo przegraliśmy na przewagi. Cieszę się, że walczyliśmy w każdym secie. Nie poddawaliśmy się doprowadziliśmy do fajnej końcówki. Mimo wszystko, dalej jesteśmy w grze. Mam nadzieję, że nie zwiesimy głów. Jutro powalczymy z Metrem, a potem z AKS V LO Rzeszów o awans do półfinału. Mistrzostwa jeszcze się nie kończą. Cieszmy się, że ponownie mamy szansę grać w finałach mistrzostw Polski juniorów po roczej przerwie. To miłe być wśród najlepszej ósemki zespołów. Uważam, że tutaj powinno być nasze miejsce. To nie był wypadek przy pracy, że zabrakło nam rok temu na finałach. Miały miejsce pewne sytuacje poza boiskowe, ale nie ma co do tego już wracać.

Po meczu KS Metro Warszawa - AKS V LO Rzeszów powiedzieli:
Mateusz Cackowski, atakujący KS Metro Warszawa: To było bardzo emocjonujące spotkanie. Bardzo ciężko wchodziliśmy w to spotkanie. Myślę, że dopiero po dwóch pierwszych setach zaczęliśmy grać swoją siatkówkę. Po pierwszym secie zeszły z nas emocji i zaczęliśmy już znaczenie lepiej grać. Cel podczas tego turnieju mamy taki, jak inne drużyny - złoty medal mistrzostw Polski juniorów.

Jerzy Wietecha, trener AKS V LO Rzeszów: Niewiele zabrakło, żebyśmy zagrali tie-breaka. Natomiast osobiście myślę, że gdybyśmy byli konsekwentni po pierwszym secie, to pewnie bylibyśmy teraz w lepszych nastrojach. Mistrzostwa jeszcze się nie kończą. Dopóki piłka jest w grze, będziemy walczyć.

Sponsorem głównym turnieju MP juniorów jest firma PKN ORLEN.

  • 8
  • 3
  • 50
  • 0
  • 0