Siatkarki Stefana Lavariniego rozpoczęły swój udział w tegorocznej Lidze Narodów zwycięstwem przeciwko reprezentacji Belgii.
Biało-Czerwone, w odmienionym, częściowo debiutanckim składzie, rozegrały w Nankinie (Chiny) pięć setów - podobnie jak w ostatnim starciu z Belgijkami podczas 1/8 finału mistrzostw świata.
Mecz zaczął się pomyślnie dla Polek - rozpoczęły grę skutecznie, natomiast rywalki z błędami. Pierwsze cztery punkty (w tym dwa debiutującej w VNL Julii Szczurowskiej) wpadły na konto Biało-Czerwonych. Belgijki opanowały sytuację po swojej stronie i zaczęły nadrabiać wynik, wyrównując chwilowo 6:6 po dwóch asach serwisowych. Polki szybko odzyskały prowadzenie, ale rywalkom udało się ponownie zremisować (14:14), po dwukrotnym zablokowaniu Magdy Jurczyk przez Nathalie Lemmans. Oba zespoły zespoły wymieniały się przez chwilę na prowadzeniu, ale w końcówce (od 17:16) przewaga Polek zaczęła systematycznie rosnąć, ostatecznie do 25:20.

W drugiej partii Polki szybko wypracowały czteropunktową przewagę (9:5), aby niestety błyskawicznie utracić ją mimo przerwy zarządzonej przez trenera Lavariniego (9:9). Z martwego punktu wyrwały się po ataku Szczurowskiej i zaczęły walkę punt za punkt. Inicjatywa i prowadzenie w secie przechodziły z rąk do rąk, a Polki kilkakrotnie wychodziły z opałów. Przy 21:19 wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do 2:0 w meczu, ale więcej chłodnych głów było tym razem po stronie Belgii, która wygrała do 22 i zremisowała w meczu.
Kolejny set od początku by bardzo wyrównany. Po remisie 7:7 szala zaczęła przechylać się na stronę Polek (dobre akcje Szczurowskiej i Lampkowskiej), ale Belgijki w końcu przejęły inicjatywę, wychodząc na prowadzenie 15:12. Wejście na Boisko Oliwii Sieradzkiej okazało się remedium na trudną sytuację. Końcówka była trudna i nerwowa dla obu stron, a dwa z rzędu auty Britt Herbots oddaly finałowe punkty Polkom (25:23).

Czwarta odsłona pokazała koncentrację i siłę motywacji Belgijek, które tę partię miały całkowicie pod swoją kontrolę. Dobre momenty gry po polskiej stronie siatki i zarządzane przez trenera przerwy nie wystarczyły by odmienić oraz gry. Tie-break był nieunikniony.
Rywalkom nie starczyło sił, by kontynuować walkę na takich obrotach, a przegrupowany polski zespół też nie miał zamiaru się poddać. Dwa asy Szczurowskiej dały Biało-Czerwonym prowadzenie 7:4. Belgia pokazała charakter, trzykrotnie broniąc piłek meczowych, ale końcowe zwycięstwo Polek przypieczętowała Martyna Łukasik (15:13).






