CEV Liga Mistrzów: Aluron CMC Warta Zawiercie zagra o złoto!

Fot. CEV

CEV Liga Mistrzów: Aluron CMC Warta Zawiercie zagra o złoto!

Kategoria

SiatkówkaRozgrywki krajowe

Autor

Angelika Jakimów

Udostępnij

Udostępnij wpis na: TwitterUdostępnij wpis na: FacebookUdostępnij wpis na: LinkedIn

Data publikacji

16 maj 2026

W niedzielę we włoskim Turynie w wielkim finale CEV Ligi Mistrzów broniąca tytułu Sir Sicoma Monini Perugia zmierzy się się z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

Wcześniej o brązowy medal rozgrywek zagrają PGE Projekt Warszawa oraz Ziraat Bankkart Ankara.

Pierwszy półfinał: PGE Projekt Warszawa – Sir Sicoma Monini Perugia 0:3 (19:25, 20:25, 24:26)

Stołeczni siatkarze mają za sobą długą drogę do półfinału CEV Ligi Mistrzów – dla warszawskiego klubu jest to historyczny moment i najlepszy osiągnięty do tej pory wynik. Warszawianie w fazie grupowej rywalizowali w grupie E, w której ostatecznie z dorobkiem trzech zwycięstw i trzech porażek uplasowali się na trzeciej pozycji, która dała im awans do fazy play-off. Na tym etapie przyszło im się zmierzyć z utytułowanym włoskim gigantem – Itasem Trentino. Zawodnicy PGE Projektu Warszawa przegrali pierwsze spotkanie 2:3, jednak kilka dni później zrewanżowali się Włochom i w takim samym stosunku setowym wygrali drugie starcie, po którym triumfowali również w złotym secie. W ćwierćfinale w polsko-polskim meczu Warszawianie w pierwszym spotkaniu pokonali BOGDANKĘ LUK Lublin 3:1, przez co w kolejnym starciu do awansu wystarczyły im już tylko dwa wygrane sety. 

W półfinale na Warszawian czeka obrońca wywalczonego przed rokiem trofeum – włoska Sir Sicoma Monini Perugia, której barw bronią Kamil Semeniuk oraz Wassim Ben Tara. Włoski zespół nie miał sobie równych w fazie grupowej, zawodnicy z Perugii odnieśli zwycięstwa we wszystkich sześciu meczach tej rundy, a pierwsze miejsce w tabeli dało im bezpośredni awans do ćwierćfinału rozgrywek. W ¼ finału, pomimo pewnych turbulencji w pierwszym spotkaniu, dwukrotnie pokonali zawodników hiszpańskiego klubu Guaguas Las Palmas.

Bohaterem pierwszej akcji półfinału został przyjmujący Sir Sicomy Monini Perugii, Ołeh Płotnicki (1:0), po drugiej strony siatki natomiast w skutecznym ataku zameldował się Kevin Tillie (3:2). Początek premierowej odsłony tego spotkania był bardzo wyrównany (5:4), przez co drużyny przez dłuższy czas grały ze sobą punkt za punkt (9:8). Z bardzo dobrej strony od początku meczu prezentował się Wassim Ben Tara i gdy w okolicy połowy seta Włosi nagle odskoczyli Polakom na trzy oczka (12:9), o pierwszą przerwę dla PGE Projektu Warszawa zdecydował się poprosić szkoleniowiec stołecznego zespołu, Kamil Nalepka (13:10). Broniąca tytułu Perugia poczuła już jednak wiatr w żaglach (16:13), i choć Warszawianom udało się jeszcze na moment złapać z przeciwnikami kontakt punktowy (18:17), końcówka pierwszego seta należała już w całości do podopiecznych Angelo Lorenzettiego (22:19). W ostatniej akcji tej partii w ataku pomylił się Bartosz Gomułka (25:19).

W drugiej odsłonie półfinału siatkarze PGE Projektu Warszawa po raz pierwszy wyszli na minimalne prowadzenie (3:2), zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego pogubili się we własnej akcji i oddali Polakom piłkę za darmo (5:4), błyskawicznie jednak otrząsnęli się z chwilowej niemocy (8:6), a w ofensywie ponownie pierwszy skrzypce grał doskonale dysponowany Wassim Ben Tara (11:8). Podobnie jak w pierwszej partii, wynik zaczął wymykać się naszym zawodnikom spod kontroli (13:9), co zmusiło Kamila Nalepkę nie tylko do wykorzystania przerwy, ale również do sięgnięcia po zmiany – na pozycji środkowego w miejscu Karola Kłosa pojawił się Jurij Semeniuk (15:10). Wysiłki szkoleniowca zespoły z Warszawy nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu (17:12), pierwszy punkt zdobyty bezpośrednio z zagrywki zapisał na swoim koncie Kamil Semeniuk (19:13). Zwycięstwo Sir Sicomy Monini Perugii w tym secie ani przez moment nie było zagrożone (22:17) i finalnie zostało przypieczętowane nieudanym zagraniem Kevina Tillie (25:20).

Trzecią partię od skutecznego bloku na Brandonie Koppersie otworzyli siatkarze Perugii (1:0), na prawym skrzydle przypomniał o sobie jeden z najlepiej grających dzisiaj zawodników PGE Projektu Warszawa, Bartosz Gomułka (3:2). Warszawianie jednak w dalszym ciągu nie potrafili znaleźć recepty na zatrzymanie Wassima Ben Tary (6:3) i tym razem szkoleniowiec zespołu ze stolicy Polski zdecydował się o wiele szybciej wykorzystać przysługującą mu przerwę na żądanie (8:3). Naszym zawodnikom udało się zablokować atak środkowego Roberto Russo (10:7), po chwili jednak zaskoczył ich atak rozgrywającego drużyny przeciwnej, Simone Giannelliego (13:9). Polscy siatkarze znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, Włosi natomiast bez zawahania wykorzystywali wszystkie nadarzające im się okazje (16:11). Z przechodzącej piłki zaatakował Augustín Loser (18:14), po polskiej stronie zaś punktową zagrywką popisał się Bartosz Gomułka (19:17). Na lewym skrzydle zapunktował Bartosz Firszt (22:20), w samej końcówce Warszawianie zdołali wreszcie całkowicie odrobić straty (22:22). Blok na Ołehu Płotnickim dał Polakom pierwszą piłkę setową, jednak brązowi medaliści PlusLigi nie wykorzystali swojej szansy (24:24). Sir Sicoma Monini Perugia nie powtórzyła tego błędu i już pierwszą piłkę meczową przekuła w zwycięstwo i awans do wielkiego finału CEV Ligi Mistrzów. (26:24)

Drugi półfinał: Aluron CMC Warta Zawiercie – Ziraat Bankkart Ankara 3:1 (25:19, 24:26, 25:19, 25:19)

Świeżo upieczeni mistrzowie Polski w fazie grupowej zanotowali na swoim koncie pięć zwycięstw i ponieśli zaledwie jedną porażkę, w lutym ulegając innej polskiej drużynie – Asseco Resovii Rzeszów. Niepowodzenie nie zaważyło na klasyfikacji końcowej, a Zawiercianie zostali triumfatorami grupy D, ciesząc się z bezpośredniego awansu do ćwierćfinału CEV Ligi Mistrzów. Na tym etapie rozgrywek Polacy dwukrotnie bez straty seta pokonali włoską Cucine Lube Civitanovą. 

Sobotnim przeciwnikiem Jurajskich Rycerzy został obecny mistrz Turcji, Ziraat Bankkart Ankara, którego jedną z największych gwiazd jest przyjmujący Tomasz Fornal. Siatkarze Ziraatu odnieśli komplet zwycięstw w grupie A, w sześciu meczach oddając rywalom zaledwie trzy sety i zameldowali się ćwierćfinale rozgrywek, gdzie w dwumeczu dwukrotnie bez większych problemów pokonali siatkarzy Asseco Resovii Rzeszów. 

Drugie półfinałowe spotkanie od nieudanej zagrywki rozpoczął turecki rozgrywający, Murat Yenipazar (1:0), po chwili w polu serwisowym błąd popełnił także Tomasz Fornal (3:2). Na prawym skrzydle w swoim pierwszym skutecznym ataku zameldował się atakujący Aluronu CMC Warty Zawiercie, Bartłomiej Bołądź (5:4). Zawiercianie efektownym blokiem zatrzymali lidera tureckiego zespołu, Nimira Abdel-Aziza, dzięki czemu po raz pierwszy wyszli na czteropunktowe prowadzenie (9:5). Po przerwie na żądanie szkoleniowca zespołu z Ankary jego podopieczni na chwilę zmniejszyli straty (11:9), świeżo upieczeni mistrzowie Polski jednak szybko ponownie odbudowali swoją przewagę (15:10). Kolejne oczko do dorobku Zawiercian z prawego skrzydła dorzucił Bartosz Kwolek (17:13), który popisał się również asem serwisowym (20:15). W linię dziewiątego metra piłkę posłał także Miguel Tavares (22:16), a zwycięstwo Jurajskich Rycerzy finalnie stało się faktem za sprawą ataku Aarona Russella z szóstej strefy (25:19). 

W drugą partię lepiej weszli zawodnicy Ziraatu Bankkart Ankary, którzy z sukcesem zakończyli dwie pierwsze akcje tego seta (2:0). Tomasz Fornal sprytnie wybił piłkę w aut po bloku Zawiercian (5:3), którzy od początku tej odsłony stale zmuszeni byli gonić wynik (7:5). Główny arbiter spotkania odgwizdał polskiemu przyjmującemu drużyny z Ankary błąd piłki niesionej, przez co Zawiercianie po raz pierwszy w tej partii wyszli na prowadzenie (8:7). Od tego momentu kibice zgromadzeni w hali Inalpi Arena w Turynie przez kilka minut obserwować mogli grę punkt za punkt (10:9), choć stale to przeciwnicy byli o jeden punkt lepsi od polskiego zespołu (13:12). Doskonałe zawody w ataku rozgrywał Nimir Abdel-Aziz, seria jego skutecznych ataków ponownie wyprowadziła mistrzów Turcji na kilkupunktowe prowadzenie (17:13), które mogło okazać się kluczowe dla dalszych losów drugiej partii meczu półfinałowego (20:15). Jurajscy Rycerze nie zamierzali jednak poddać się bez walki (21:19), zza linii dziewiątego metra tym razem zapunktował Mateusz Bieniek (22:21), na siatce pomylił się natomiast Tomasz Fornal (23:22). Zwycięzcę wyłoniła dopiero emocjonująca walka na przewagi (24:24), w której triumfowali siatkarze Ziraatu Bankkart Ankary (26:24).

W trzecim secie od samego początku ręki w polu serwisowym nie wstrzymywał portugalski rozgrywający Aluronu CMC Warty Zawiercie (1:1), a ryzyko szybko zaczęło procentować – Portugalczyk już po chwili zapisał na swoim koncie kolejny punkt zdobyty bezpośrednio z zagrywki (3:2). W tym samym elemencie błąd popełnili rywale (5:4), po chwili na boisku zameldował się Kyle Ensing (7:6), który zmienił na pozycji atakującego Bartłomieja Bołądzia (10:9). Na tym etapie gry oba zespoły grały z bardzo zmiennym szczęściem (12:11), niezmiennie jednak postrach w polu serwisowym siał Nimir Abdel-Aziz (14:13). Z drugiej piłki skutecznie zaatakował Miguel Tavares (16:15), który po chwili po raz kolejny rozchwiał turecki zespół w przyjęciu i zapisał na koncie Zawiercian kolejnego asa serwisowego (19:17). Dwupunktowe prowadzenie Polaków skłoniło Mustafę Kavaza do wykorzystania przerwy na żądanie (21:19), nasi zawodnicy nie zamierzali jednak zejść ze zwycięskiej ścieżki (23:19) i przypieczętowali swoją wygraną efektownym atakiem Kyle’a Ensinga z piłki przechodzącej (25:19).

Decydującą partię mistrzowie Polski rozpoczęli z Kylem Ensingiem w podstawowym składzie (1:1), na początku tej odsłony obie drużyny miały nieco problemów z ustabilizowaniem swojej zagrywki (3:3), jednak zarówno Polacy, jak i Turcy, skutecznie nadrabiali braki atakiem (6:5). Kolejny błąd w polu serwisowym popełnił Emre Savaş (9:8), po polskiej stronie z drugiej linii zapunktował natomiast Aaron Russell (11:9). Półfinałowy bój kosztował oba zespoły mnóstwo energii z uwagi na wiele długich i wymagających akcji (13:9), lecz pomimo niekorzystnego położenia, w jakim się znaleźli, siatkarze Ziraatu nie złożyli broni i po przerwie na żądanie swojego trenera zniwelowali straty punktowe (14:13). Sytuacja ta nie utrzymała się jednak długo – Zawiercianie w mgnieniu oka powrócili do swojej dobrej gry, a podwójny blok Jurija Gladyra i Aarona Russela pozwolił im odbudować czteropunktową przewagę (18:14). Amerykanin zameldował się w ataku z lewego skrzydła (20:17), świetnie zafunkcjonował także zawierciański blok, zatrzymując holenderskiego atakującego ekipy przeciwników (22:18). Punkt na wagę awansu do finału CEV Ligi Mistrzów kończącym atakiem zdobył Bartosz Kwolek (25:19). 

#TAGI