MŚ Kobiet 2025: Polska - Belgia

fot. Volleyball World

MŚ Kobiet 2025: Polska - Belgia

Kategoria

SiatkówkaReprezentacjeSeniorki

Autor

FG

Udostępnij

Udostępnij wpis na: TwitterUdostępnij wpis na: FacebookUdostępnij wpis na: LinkedIn

Data publikacji

30 sie 2025

Mistrzostwa Świata siatkarek wkroczyły w fazę pucharową, gdzie wynik każdego meczu decyduje już o być albo nie być każdej z 16 pozostałych w stawce drużyn. 

Przekonały się o tym już wyeliminowane w piątek Serbki i Tajki, a w pierwszym z rozegranych dziś w Bangkoku meczów także nasze niedawne grupowe rywalki – Niemki. Aby zagrać w ćwierćfinale przeciwko reprezentacji Włoch, siatkarki Stefano Lavariniego musiały pokonać Belgię.

Polska – Belgia 2:2 (25:27, 25:20, 25:17, 22:25, 15:10)

Początek meczu 1/8 finału był dość wyrównany, a jednopunktowa przewaga zespołu wynikała z dwóch autowych ataków Biało-Czerwonych. Szybko została też zniwelowana – gra punkt za punkt trwałą do stanu 9:9. Wówczas autowy serwis Belgii rozpoczął serię aż sześciu punktów dla siatkarek trenera Lavariniego. Następnie passa odwróciła się, a trzy punkty – w tym asem serwisowym – zdobyły Belgijki. Nie próżnował także ich blok, a przewaga Polek stopniała do zera (16:16). Nerwowa gra trwała do  stanu 20:20, zapowiadając jeszcze bardziej nerwową końcówkę. Po nieudanej wideoweryfikacji po naszej stronie siatki przeciwniczki szybko osiągnęły pierwszą piłkę setową (21:24), ale same padły ofiarą emocji i nie wykorzystały swoich szans. Po kiwce Magdy Stysiak znów mieliśmy remis 24:24, kolejny przy 25:25, ale ostatecznie seta na swoje konto zapisała Belgia (25:27).

W poprzednich spotkaniach Biało-Czerwone pokazywały, że mocne, agresywne otwarcia meczów nie są ich domeną, a na rozkręcenie się potrzebują nieco więcej czasu. Faktycznie, drugą partię rozpoczęły śmielej, nie tylko od początku prowadząc, ale też wzbudzając głośne reakcje licznie kibicującej im lokalnej widowni. Belgia dogoniła wynik w połowie drugiej odsłony, remisując po 13 i po 14, ale Biało-Czerwone znów odskoczyły na trzy punkty, zmuszając trenera Vansnicka do wzięcia czasu. Poskutkowało – na tablicy ponownie pojawił się remis (17:17). Na szczęście po polskiej stronie siatki znacznie lepiej zaczął działać blok, a Biało-Czerwone nie odpuszczały – ważną, bardzo długą wymianę skutecznym atakiem zakończyła Paulina Damaske (22:18). Pierwszą piłkę setową Polki zyskały po kiwce Agnieszki Korneluk (24:20), a autowy atak Belgii zakończył partię 25:20.

Po zmianie stron polskie siatkarki nie straciły rozpędu, szybko osiągając prowadzenie 6:2. Asa serwisowego na 8:4 zapisała na swoim koncie polska kapitan, a przy stanie 10:5 o czas poprosił szkoleniowiec Belgii. Nie zatrzymało to skuteczniejszych teraz w ataku Polek (11:5). As serwisowy Łukasik wprawił w euforię tajskich kibiców i zwiększył przewagę Polski do 6 punktów (13:7). Mimo bezpiecznego, zdawałoby się, dystansu 7 punktów (17:10), Belgijki znów pokazały, że są groźne, odrabiając błyskawicznie aż cztery. Tu jednak dwie asowe zagrywki zapisała na swoim koncie Malwina Smarzek, poprawiając je jeszcze skutecznym atakiem na 22:15 i w krótce było już po wszystkim – 25:17 w secie numer trzy dało Biało-Czerwonym prowadzenie w meczu.

Odsłonę czwartą rozpoczęła długa, widowiskowa wymiana, z punktem zdobytym po ataku Agnieszki Korneluk, dobrze wróżąc dalszemu rozwojowi sytuacji. Jednak mimo świetnej pracy polskiego ataku i bloku Belgijkom udało się zremisować 5:5. Walka była zacięta i wyrównana, do momentu gdy w polu serwisowym stanęła Elise Van Sas, dając znaczącą przewagę swojemu zespołowi (14:19) aż trzema asowymi zagrywkami. Belgia była wyraźnie na fali (15:21) i na dobrej drodze do przedłużenia meczu o piąty set. Czujnie zarządzony challenge przerwał belgijską passę (17:21), a atakami z prawego skrzydła swoje dołożyła Magda Stysiak i nasze środkowe (20:22), ale dogonić Belgii nie zdążyły (22:25).

Dodatkową partię Polki rozpoczęły zdeterminowane i szybko zdobyły trzy pierwsze punkty. Kolejne trzy trafiły na konto Belgii. Biało-Czerwone pozostały skoncentrowane i dobrze wykorzystywały błędy rywalek, wysuwając się na prowadzenie 7:4. As Tei Radovic dał Belgijkom ważny punkt, a punktowa zagrywka Lary Nagels wyrównanie 8:8. Jednak polskie siatkarki nie traciły rezonu i zaczęły własną skuteczną serię, doprowadzając do stanu 12:9. Zwycięstwo było tuż, a kropką nad „i” był wymuszony blokiem autowy atak Belgii (15:10).

#TAGI